No i już :) dzisiaj Dorotka, w wieku 5mcy, została ochrzczona jako Dorota Weronika :)
Kochane, kochane dziecko było idealnie grzeczne. W trakcie mszy usnęła, po 10 minutach musiałam budzić bo już ceremonia - obawiałam się, że będzie marudna, rozespana. Gdzie tam! spokojna, ani nie pisnęła w trakcie polewania wodą święconą, a proboszcz się przejął, ze włosy jej zmierzwił (kręcą się od razu po wodzie), i... zaczął wygładzać :D pocieszyłam go, że ona i tak irokeza będzie miała ;)
A drugi ksiądz, ten od fajnej spowiedzi, tak był zachwycony młodą, że zaczął po mszy do niej gadać - bo gwiazda rzecz jasna na brzuszku w gondoli leżała, podziwiając kościół.
Starsza córa, Agatka, również spisała się na medal - po 2 dniach masakrycznego zachowania dzisiaj była super :*
I po raz kolejny, na widok prezentu dla Dorotki, zaczęła wołać o kolczyki...I co ja mam z tym zrobić? ;/