Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 listopada 2012

Decyzja (chyba) podjęta

Wbrew temu, co sądziłam, chyba chcę rodzić naturalnie...
Po nogach mi ze strachu cieknie :/ jeszcze muszę lekarza wypytać/ubłagać o szybką decyzję o cc jakby sytuacja się powtórzyła i poród się zatrzyma. I nie wiem, czy decydować się teraz na oxy czy nie - przy Agatce 3 kroplówki nic mi nie dały, a dostałam dlatego, że zaczęło się od dupy strony czyli od odejścia wód bez skurczy. 

Z pozytywów - 95% wyprawki jest, jeszcze tylko maść na sutki, podkłady SENI, gruszka do noska, jakieś pieluszki noworodkowe (DADA zapewne), pod materacyk coś nieprzemakalnego (ale tak myślę, czy zwyczajnie podkładu porodowego nie dać? maluch i tak się nie przemieszcza), tantum rosa, jakieś zwykłe gacie bawełniane dla mnie (zamiast jednorazowych dupogrzejków) i to tyle. A, no i dokończyć pranie wózka, ale tu trzeba jedną śrubkę odkręcić oporną taką, to męża muszę uświadomić :D 

Czeka mnie pakowanie torby szpitalnej, wypranie jeszcze części malutkich ubrań, poprasowanie (ale to akurat lubię), ogarnięcie tego w szafkach jakoś i przemeblowanie u Agatki, bo pewnie potem sił nie będzie. 

sobota, 4 sierpnia 2012

Resztkowiec

Wygrzebałam wiele moteczków akrylu Kotek, w sam raz na kolejny tyci-tyci. Mało tego, dla Agatki też robię, bo sobie zażyczyła :)) 


niedziela, 22 lipca 2012

Ubranka niemowlęce - mała ściąga

Wg rodzajów:


- BODY. Czyli coś z długim, krótkim lub bez rękawów, zapinane w kroku. Mogą być też na całej długości przodu rozpinane. Najczęściej zakłada się jako bluzeczka do spodni, rajtek, czasem śpiochów. Wygodne, dziecku plecy nie wystają gołe. Czas użycia - przeważnie do ok. 2rż.
Foto: sklep 5-10-15

- ŚPIOCHY - coś w stylu spodni na szelkach. Najczęściej rozpinane w kroku - wygodne przy przewijaniu. Góra, czyli "szelki", zapinana na zatrzaski bądź guziki. Jako spód służy tzw. kaftanik lub koszulka, niektórzy zakładają pod spód body:
Foto: sklep 5-10-15
- KAFTANIK/KOSZULKA - szczerze mówiąc, nie mam pojęcia czym się różnią. W każdym razie - najwygodniejsze są te zapinane na zatrzaski, a te wiązane sznureczkiem - koszmar. Sznureczki się urywają, plątają, uciekają gdzieś. Sznureczkom mówimy NIE. Wygląda to tak:
Foto: sklep 5-10-15
- PAJACYK - czyli śpiochy z rękawami. Zdecydowane NIE mówimy tym, które są zapinane z tyłu. Głupota skrajna, potwornie ograniczona możliwość przewijania. Najwygodniejsze są te, które rozpina się na całej długości z przodu + rozpinane nogawki:
Foto: sklep 5-10-15
- PÓŁŚPIOCHY - spodenki ze stópkami, najczęściej zakończone nad pasem szerokim, lekkim ściągaczem, który nie uciska brzuszka ani pępka. Można założyć do body, ale też i na śpioszki czy pajacyka jako wierzchnie ubranko - zwłaszcza u noworodków, bo ciężko takie mini-mini rajstopki kupić. Nawet te teoretycznie w 56 rozmiarze są długie:
Foto: kids-planet.pl
- RAMPERS - pajacyk bez stópek, często z krótkimi nogawkami. Fajna sprawa latem:
Foto: sklep 5-10-15
Rzecz jasna, noworodek i niemowlak spokojnie noszą i sweterki, i spodnie, bluzy, t-shirty i tak dalej, ale to chyba każdy wie, co to :D

Wg firm/jakości:
Zaznaczam: opisuję te, które kupowałam najczęściej. Pominę Early Days, bo tylko kilka rzeczy miałam i to różnych bardzo, porónania brak. Pominę także jakieś Mothercare, Pinokio, George i kilka innych - chociaż ich wiele na allegro na przykład. Nie sprawdziłam dostatecznie :)

5-10-15
Bawełnę trzeba macać. Część (większość) fajna, porządna, grubsza (uwaga: raczej się NIE rozciąga, co ma znaczenie przy kupowaniu rozmiaru), zdarzają się jednak szmaty - ale to już w palcach czuć. Rozmiarówka spora, tzn. rozmiar 86 jest naprawdę duży. Natomiast body mają rozmiary zawyżone, czyli tak naprawdę chcąc rozmiar 74 polecam raczej 80. Co dziwne, nie tyczy się to rozmiaru 56-68, tam jest ok. A bodziaków i ogólnie ubranek od nich mam sporo, bo robią super wyprzedaże. Ceny codzienne z kosmosu (no umówmy się, bodziak za 35zł to nie jest szczyt marzeń), ale te same rzeczy sprzedawane jako SALE są tanie, spokojnie za 15zł fajne ubranko mamy, a często i tańsze (obecnie: kaftaniki po 10zł i to jest malutko). Design bardzo zróżnicowany, sporo unisexów. 

Cool Club, czyli ubranka ze Smyka
Wg mnie mocna klapa. Piszę tu o bodziakach, koszulkach, piżamkach - czyli bawełnie. To, co przy szyi jest na zakładkę, a więc bez zatrzasków - po 2-3 praniach rozciąga się w sposób niedopuszczalny. Ceny nawet na wyprzedażach nie robią szału, bo co z tego, że daję 35zł za 5pak body z krótkim, jak jakość nie ta? Natomiast jakieś spodnie, sukienki - ok. Prócz cen ;) Ale jakość po prostu dobra. Design? Jeśli ktoś chce dziecko stroić, to w tym sklepie da radę spokojnie ;)

H&M
Świetne rajtki, skarpetki - wielopaki za w miarę rozsądną cenę. Natomiast nie skusiłam się na żadne body czy pajace stamtąd, bo co brałam do ręki, to ta bawełna była tak szmatowa, rozciągnięta, że szok. Ceny wg mnie też za wysokie w stosunku do jakości, a wyprzedaże nie powalają. 
Natomiast, co mnie niezmiernie dziwi, wiele rzeczy tej firmy mam z second handów i są jakościowo świetne. Rozumiem, że dla PL produkuje się większy szajs? W każdym razie ubranka używane, czyli nie krajowe, polecam z czystym sumieniem, ew. kupowane poza granicami naszej ojczyzny. 

Biedronka
A tak, mają ciuszki maluchowe, i to całkiem niezłe. Szczerze? Jakość na pewno lepsza niż powyższe, spokojnie do 5-10-15 bym porównała. Kupowałam tam sporo dla córy i to od 56 rozmiaru, i prałam bardzo często, bo dziewczyna ulewająca mocno. Nie straciły koloru, nie rozciągnęły się. Po kilkudziesięciu (co najmniej!) praniach wiadomo, że bawełna lekko sprana, nie ma szans by nie. Ale ogólnie świetna rzecz. I tania :D Polecam zwłaszcza rajtki (zimowe, grube - bajka! i wzory piękne). Marka to bodajże Code.

Lidl 
Jak wyżej. Obecnie mordujemy piżamki z cienkiej bawełny, już wielokrotnie prane i nic się nie dzieje. REWELACYJNE skarpetki - za grosze, za 5pak dawałam bodajże 17zł? 3paki najczęściej po 9,99zł. Zarówno cieńsze jak i frotowe w środku. Fajnie naciągają się na stopę, za to ściągacz taki, że trzyma a nie uciska. Bluzeczki też ich lubię, niedrogie, ładne i porządne. Za to nie polecam rajtek, bo się szybko przecierają i zdarzył mi się bubel - odwrotnie stopa przyszyta, czego nie było widać wcześniej. No ale to jedyna rzecz, na której się w sklepie zawiodłam. Marka się zwie Lupilu.

Ewa Klucze
Polska marka, do kupienia głównie w sklepach zwyczajnych. Ceny spore, bodziak na pewno koło 20zł, śpiochy tak samo, kaftaniki kilkanaście, pajace koło 30. A jakość... średnia. Było lepiej, początkowe ubranka fajne, a kupione po półtora roku bodziaki bardzo szybko się sprały i zmechaciły. Aczkolwiek wybór OGROMNY i sporo ubranek welurowych, które raczej porządniejsze będą. Design przyjemny, nie przesadnie słodki.

Dany
Też PL. Ładne, bardzo ładne, i bardzo drogie. Tzn. droższe niż taki H&M na przykład. Jakość? W sumie nie wiem, miałam chyba tylko 2 rzeczy tej firmy, bo mi szkoda kasy było. Ale mają piękne dresiki, na przykład, welurkowe. Bodziaki czy śpiochy też ładne mają, no ale jak ostatnio pani mi cenę zaproponowała 27zł za maleńki bodziaczek... Dresiki to 60zł w górę. 

Carters
Firma made in USA. Cenowo o dziwo całkiem, całkiem - przynajmniej bodziaki, które są śliczne. Z reguły 13-20zł, komplety (np. spodnie, body i bluzeczka) droższe, 60-70. Jakość - mieszana. Mam sporo bodziaków i część się zmechaciła BARDZO, część wcale. Sporo się rozciągają na szerokość. Design  z jajem :) 

F&F
Czyli Tesco. Design - z reguły fajny, i to bardzo. Jakość - róóóóóżnie i też nie wiem, od czego to zależy. Kupowałam bodziaki, rampersy, pajace - od rozmiaru 0-3mce do 6-9mcy (oni tak mają podane, czyli powiedzmy do rozmiaru 74) i część super, a część się rozciągnęła. Przy czym - nawet te rozciągnięte nie zmechaciły się ani nie straciły koloru. 

Bobas
Polska firma również, BARDZO fajna firma dodam. Jedne z ładniejszych bodziaków mam od nich. Jakość - w porządku. Cenowo - kilkanaście do 20zł za body, ciut więcej za pajace czy śpiochy/kaftanik. Z tego, co widzę to oni raczej typowo niemowlęco, czyli body, śpiochy, pajace, kaftaniki. Spodni czy bluzeczek jako takich nie widziałam.

Gamex
Jak wyżej - typowo dziecięcy design (czyli słodkie kotki, słoniki, pieski), raczej pastelowe kolory, chociaż teraz widzę jakieś nowości ciekawe, mniej słodkie. Ceny - za komplet (śpioszki + koszulka) 25-33zł, półśpiochy lub kaftanik ok. 12zł, śpiochy kilkanaście zł. Czyli przyzwoicie. 

wtorek, 31 stycznia 2012

Wyprawka niemowlęco - mamowa

WERSJA PODSTAWOWA:

1. Wózek
2. Łóżeczko
3. Materac (lateks, pianka, pianka-kokos, pianka-gryka, pianka-gryka-kokos)
4. Przewijak na łóżeczko (droższa wersja – komoda z przewijakiem) – odradzam niekupowanie przewijaka, po jednym dniu kręgosłup do wymiany
5. Rożek (może być z usztywnieniem albo bez, miałam bez, wygodniej mi było, a właściwie to miałam 2 rożki i polecam, dziecko robi kupę która czasem przez pieluchę przeleci…)
6. Prześcieradła 3 sztuki
7. Coś do spania na okres po-rożkowy, czyli po 2-3 tygodniach (śpiworek, ew. kołderka czyli wypełnienie i 3x poszwa)
8. Ceratka do łóżeczka x 2
9. Kocyki (2 ciepłe, 1 lekki, a latem i tak przykrywałam samą pieluchą albo wcale, córa w samej pieluszce jeździła)
10. Wanienka (+ ew. stojak, i polecam od razu wanienkę dużą, a nie malutką, bo malutka starczy na max. 3 miesiące)
11. Ręczniki z kapturkiem (2-3 sztuki)
12. Ręcznik kąpielowy bez kapturka
13. Termometr do wody (po 2-3 dniach trafił go szlag i więcej nie użyłam)
14. Pieluchy tetrowe (20-30 sztuk, raczej więcej, niż mniej – do torby wózkowej kilka, do przytulenia się, na przewijak, do łóżeczka, do wanienki, do wózka, na bujaczek, przeciw ulewaniu… To zdecydowanie nie jest za duża ilość.)
15. Środek do kąpieli OD PIERWSZEGO DNIA DZIECKA (np. HIPP żel do mycia ciała i włosów, jeśli dziecko nie ma skórnych problemów, stosujemy zasadę: im mniej chemii, tym lepiej)
16. Gruszka lub Frida (do usuwania smarków, gruszkę miałam, Fridy się brzydzę)
17. Woda morska (do udrażniania noska, np. Marimer, Sterimar)
18. Coś do pielęgnacji pępka (Octenisept, gaziki nasączone spirytusem, gaziki jałowe + spirytus)
19. Płatki higieniczne (np., do przemywania buzi)
20. Waciki do uszu z ogranicznikiem
21. Coś na odparzenia (np. sudocrem)
22. Krem nawilżający po kąpieli (np. emolium, stosowałam i stosuję tylko, gdy skóra się przesuszy lub jest czymś podrażniona. Kiedyś polecana była oliwka, ale ona zbyt tłusta jest, użyłam tylko jakąś próbkę otrzymaną, w pierwszych 10 dniach po urodzeniu, gdy skórka się dziecku łuszczy)
23. Chusteczki nawilżające do wycierania pupy (np. Dada, Pampers, Softino)
24. Nożyczki do paznokci (ale przez pierwsze 3 tygodnie i tak nie tniemy, pazurki same się mają wykruszać, inaczej można płytkę paznokcia uszkodzić)
25. Pieluchy – najmniejszy rozmiar (najpierw miałam pampers new born, a potem i do dzisiaj DADA)
26. Szczoteczka i grzebyk do włosków (szczoteczka prócz normalnego czesania przydaje się, gdy dzieciak ma ciemieniuchę – wówczas pół godziny przed kąpielą nacieramy oliwką, potem wyczesujemy i normalnie myjemy)
27. Termometr (np. do przykładania do czoła/ucha)
28. Coś do prania ubranek (np. płyn lub proszek JELP, Dzidziuś – odradzam Lovelę, lubi uczulać, nas obie po 3 miesiącach wysypało po niej)
29. Jakaś butelka ze smoczkiem o najwolniejszym przepływie (Avent, Nuk, Dr. Browns, Tommy Tippee – nawet, gdy chcecie piersią karmić – wszystko się może zdarzyć, a nie ma nic gorszego niż wyjące z głodu dziecko i wasze nerwy w poszukiwaniu butli w sklepie…)
30. Wówczas – szczotka do mycia butelki + zapasowe smoczki + mleko (np. Bebilon, Bebiko, Nuk, Gerber, sprawdziłam je wszystkie i teraz polecam Bebilon, po reszcie zaparcia są mocne)
31. Smoczek – uspokajacz (również najmniejszy, Avent, Rossmann Babydream, Nuk, kauczukowy lub silikonowy, tez wszystkie sprawdziłam i została córa przy rossmannowskich, najtańsze i fajne)
32. Osłonki silikonowe na sutki
33. 3-4 śliniaczki
34. Ubranka (raczej rozmiar 56, jeśli dziecko jest powyżej 55cm i tak w rozmiarze 62 będzie pływało):
- 5x kaftanik na zatrzaski + śpiochy (nie na guziki czy wiązania!)
- 5 x pajacyk
- 5 x body z długim rękawem
- 5 x body z krótkim rękawem
- 2 x sweterek
- 2 x razy bluza (bez kaptura)
- 5 razy bluzka z długim rękawem
- kilka par skarpet
- 2 pary niedrapków
- 3 czapeczki cienkie wiązane
- jedna grubsza czapeczka
- rajstopki 3-4 pary
 - opcja na lato: zdecydowanie więcej bodziaków z krótkim rękawem/bez rękawów, kilka sztuk rampersów (czyli bodziaków z krótkimi nogawkami), dla dziewczynek sukieneczka bawełniana (a owszem, nawet dla maluszka się przydaje, przewiewna)
- opcja na zimę: kombinezon, ciepła czapka zimowa, dodatkowe rajstopki, skarpetki grubsze, może jakaś grubsza bluza)

Zaznaczam, że miałam większą ilość, niż podałam, i nie żałuję, bo dziecię ulewało przeokrutnie, ciągle mokre było. Przy takiej ilości, którą podałam, to bym się skichała. No i – dzięki większej ilości (jakoś dwa razy większej) pranie robiłam co 3-4 dni, a nie codziennie).

OPCJA WYPASIONA
Prócz powyższych przydatne bywają różne utensylia dzieciowe.
35. Leżaczek – bujaczek
36. Mata edukacyjna (po 2 miesiącu)
37. Niania elektroniczna (nie miałam)
38. Podgrzewacz do butelek (nie miałam)
39. Wyparzacz (do butelek, smoczków) (nie miałam, najpierw gotowałam, potem olałam)
40. Regał na dzieciowe rzeczy (wielce przydatny!)
41. Karuzelka nad łóżeczko (miałam zwykłą, plastikową, żałuję że nie kupiłam jakiejś fajnej, z długogrającą melodyjką)
42. Myjki frotte (nie używałam, wolałam myć dłonią, poza tym to siedlisko bakterii)
43. Gąbka – podkładka do kąpieli (jak wyżej)
44. Pieluchy flanelowe sztuk 5 (miałam, w sumie niepotrzebne, użyłam jako prześcieradełka do wózka lub podkładka na przewijak)
45. Parafina ciekła (przydała się, gdy córa dostała koszmarnych potówek)
46. Kropelki na wzdęcia (esputicon, espumisan, bobotic, delicol, sabsimplex – ten nie do dostania w PL) (miałam, były pomocne)
47. Pudełeczko podwójne na czystą i brudną wodę, do mycia dziecka (nie miałam)
48. Wiaderko do kąpieli Tummy Tub (nie miałam)
49. Olejek mentolowy (np.olbas oil – gdy dziecko ma katar, kilka kropli dodajemy do takiego zapachowego podgrzewacza lub do miski z gorącą wodą, postawionej w pokoju – łatwiej oddychać)
50. Nawilżacz powietrza (nie posiadam)

RZECZY DLA MAMY:
51. Maść do ratowania brodawek (np. bephanten, maść, nie krem!)
52. Koszule do karmienia (miałam dwie, za mało mi, teraz dokupię kolejne 2)
53. Podkłady porodowe SENI
54. Podpaski rozmiar gigant (chyba tylko apteki, takie gigantyczne Bella lub inne są też, a dopiero potem rozmiar xxxl jakieś zwyklejsze, potem coraz mniejsze aż do wkładek dojdziecie – a tych największych to ze 4 opakowania)
55. Majtki jednorazowe (ja się pociłam w tym, więc kupiłam najtańsze gacie bawełniane z przeznaczeniem na wyrzucenie) – w opakowaniu jest 5-7 sztuk.
56. Staniki do karmienia (ja miałam też takie sportowe np. gatta, bawełniane, fajne bo tylko odsuwałam troszkę, a nie są jakieś sztywne wielkie)
57. Herbatka na laktację (nie zawsze jest konieczna, ja miałam i nie użyłam)
58. Tantum rosa (do podmywania się po porodzie, albo do robienia nasiadówek)
59. Laktator
60. Wkładki laktacyjne

wtorek, 3 stycznia 2012

IKEA dla dzieci

Tak sobie obserwuję otoczenie i mam wrażenie, że kupowanie rzeczy dla dzieciarni w sieci IKEA jest... trendy? Dobrze widziane? Uznawane nawet za EKO? No jakoś dużo tego naokoło :) A, że dzisiaj akurat tam weszłam, to sobie napiszę co nieco. Zdjęcia rzecz jasna ze strony ikea.pl.

Są w tym sklepie rzeczy nie do kupienia gdzie indziej. Taka na przykład podstawka/podwyższenie dla dzieci, choćby do umywalki. Wszędzie są przeraźliwie niskie, a tam - 33cm. Szał:

Stołek BOLMEN, 19,90zł
Rewelacyjne i TANIE kubeczki - wieża. Kolorowe, każdy ma inny kształt, dziurki na spodzie, dziurki z boku... Uczciwie rzecz mówiąc - żadna inna firma, produkująca zabawki, nie postarała się tak bardzo:
Foremki MULA, 6,99zł
Maskotki tej firmy mnie nie zachwycają, są na siłę (wg mnie, rzecz jasna) udziwnione, artystyczne. ALE... odkryłam pacynki: kota i psa. Kota mamy od dawna, przeżył z powodzeniem memlanie w buzi, kilkanaście prań, cioranie po łóżeczku, po podłodze - i żyje i ma się dobrze. Dzisiaj dołączył do nas pies. Z powodzeniem mieszczą się na dorosłej (choć mojej - niewielkiej) dłoni. Każda zabawka kosztuje 9,99zł:
 Plastikowe, kolorowe kubeczki też zasługują na uwagę - w komplecie jest ich 6, są z trwałego, grubego (ale nie topornego) plastiku, można używać w mikrofali (250st.) i myć w zmywarce (do 70 st.). Cena 5,99zł. W serii występują także sztućce, talerzyki i miseczki, i te ostatnie niestety malutkie są. Ale tak sobie myślę,  że fajna rzecz na kinderbalangę, bo wielorazowa, kolorowa, niedroga, a miseczki na jakieś drobne przekąski lub lody? Kubki wyglądają tak:
Seria KALAS

Bardzo dobrze sprawdza się u nas także ręcznik - duży (150x75cm), miękki, idealnie gruby, cena nie tyle może niska, co - w tej samej cenie w innych sklepach widuję buble - 29,99zł:
Ręcznik BARNSLIG
I tak szczerze mówiąc, to chyba wszystko... Jest jeszcze kilka rzeczy, które mam w planach (tablica do pisania, papier w rolce i tym podobne), ale to kiedyś tam, gdy córka podrośnie. Aczkolwiek powyższe polecam z czystym sumieniem :)

środa, 31 sierpnia 2011

Malowany wózek, para siwych koni...


...pojadę daleko – nikt mnie nie dogoni…

Pamiętacie z dzieciństwa? Nawet, jeśli nie – to wózek, niekoniecznie malowany, może spędzić sen z powiek.
Wózek był pierwszą rzeczą, którą zaczęłam oglądać po ujrzeniu 2 kresek na teście. Najpierw – szok cenowy: 4 tysiące, 2,5 tysiąca, ponad 3…  Po kilku dniach odetchnęłam, zastanowiłam się, czego chcę i za ile. A jak szukać?
Raz – zastanowić się, gdzie mieszkamy. Jeśli domek jednorodzinny albo blok z windą – wagę wózka teoretycznie możemy mieć w zadku, bo dźwigać nie będziemy (pomijam wejście do np. autobusu, gdzie zawsze ktoś pomoże). Dwa – wózek do delikatnych spacerków po mieście, czy też nogi będą nas nosiły w siną dal, ku łąkom, polom, lasom? Trzy – chcemy samą gondolę (tak, z kółkami, rzecz jasna…), czy wózek 2in1 / 3in1 ? Rzecz jasna, 2in1 to zestaw koła, gondola, spacerówka (czasem, rzadziej, koła, gondola, fotelik) a 3in1 – koła, gondola, spacerówka oraz fotelik samochodowy (najczęściej są do 13kg, ale uprzedzam – nie znam dziecka które miałoby tyle kg i w takim małym się mieściło). Cztery – koła 3 czy koła 4? Pięć – pozostałe pierdoły, ale o tym za moment.

Mając wagę w dupiu spokojnie bierzemy wózek z dużymi, pompowanymi kołami. One robią wagę, ale na polskie chodniki idealne. Prawda taka, że nawet nie planując z dzieckiem wypraw na łono natury (a owszem, możemy nie lubić lasu, łąki i tak dalej – wolno nam) nie ma w PL miasta o chodnikach gładkich jak dupka niemowlęcia. I jeśli tylko waga wózka nas nie interesuje – polecam dmuchańce. W opcji są też koła plastikowe lub piankowe, nie wiem, nie miałam, nie prowadziłam ale – widuję na ulicach. Zdarte do granic możliwości. Dmuchańce rzecz jasna mają średnicę dużą, w dwóch opcjach – albo tylne koła większe, przednie mniejsze (i przednie najczęściej skrętne z możliwością blokady), albo wszystkie duże, gdzie przednie nie są skrętne. I ta skrętność kół jest kolejną rzeczą, na którą warto zerknąć – z założenia koła skrętne są do jazdy po mieście, po w miarę równym terenie, a blokujemy je do jazdy rajdem Paryż – Dakar. Szczerze? Zablokowałam 2 razy i nigdy więcej. Nie cierpię jeździć sztywnym wózkiem, nie potrafię, fatalnie mi się go prowadzi – skrętne koła dają mi możliwość prowadzenia wózka jedną ręką, swobodę omijania wszelkich dziur, luźnego manewrowania. Namawiam do kółek skrętnych – każde da się zablokować, więc nawet gdy takich nie lubicie, skuście się by mimo wszystko mieć tę możliwość luzu.
Problem jest, gdy wózek trzeba wnosić na któreś tam piętro – choć tu można wówczas wybrać taki, który rozkłada się na koła i górę, i wnosić na 2 razy. Ja wagę wózka olałam, mieszkając na 4 piętrze. Ważniejsza dla mnie była możliwość wygodnych spacerów po kilka godzin. Ważne – zwróćcie uwagę na wagę całości wózka, czyli kół (czy też stelaża) + gondoli/spacerówki. Przy takich wózkach pompowańcach stelaż z kołami to ok. 10-12kg, do tego kilka kg góry i… wózek waży od 14kg wzwyż. Cholernie dużo, bo do tego dochodzi waga pasażera.
Kwestia pojedynczego wózka czy w komplecie – ja wybrałam 3in1. Koła, gondola, spacerówka, fotelik. Chciałam mieć wszystko za jednym zamachem i mam – co nie zmienia faktu, że… teraz chyba wybrałabym inaczej. Wózek mam rewelacyjny, polecam go ludziom z czystym sumieniem (BEXA 4kołowy, jedyny minus to rozmiar, nie mieści się do matiza), ale dopiero teraz widzę, jak wielka jest różnorodność sprzętu na rynku – i jak fajnie się wybiera J I dla samej przyjemności wybrania wózka całkowicie świadomie (w ciąży, nie mając dziecka, wybór jest na czuja bardziej) – wybrałabym opcję gondoli + fotelika, a spacerówki odrębnie potem. Ostatnio doszłam do wniosku, że musimy mieć wózek mieszczący się do auta i właśnie zastanawiam się, jaką parasolkę kupić…
Ilość kół – tu znów przypominam: w Polsce my som… ;) chodniki nie tolerują 3 kółek. Prawie nigdy. Nie wspominając o pięknych okolicznościach przyrody.
Inne duperele – sporo ich. Zastanawiamy się nad:
-koszem na zakupy – mój jest średni, mam wszystkie sklepy pod nosem, nie muszę lecieć przez pół osiedla z zakupami, mogę sobie zostawić w komórce (a owszem, posiadam, posiadam), toteż na kosz nie patrzyłam. Ale jeśli zakupy będą nieodłącznym elementem spacerów, a sklepy w oddaleniu, kosz powinien być spory.
kolor – obecnie jest prawdziwy wysyp zielonych wózków. Kiedyś była moda na czerwień, teraz wszelkie odcienie zieloności (w tym mój – ale akurat taki w sklepie był, a nie chciało mi się czekać). Wg mnie kolor powinien być średni – pamiętajmy, że przy ciemnym przyciągniemy słońce (w gondoli temp. jest wyższa, niż poza nią, a dzieci wiosenno-letnie mają przechlapane przy ciemnym kolorze wózka), a jasny zaraz będzie brudny. Takie nic, ale ja unikam prac niepotrzebnych ;)
-w spacerówce – możliwość jej rozłożenia, tj. czy rozkłada się całkowicie na płasko? szalenie istotne, większość dzieci w trakcie spaceru śpi (zwłaszcza, gdy do spacerówki przesadzacie dziecko nie siedzące samodzielnie) i trzeba zadbać o wygodę pasażera;
-regulacja rączki – teleskopowa czy łamana, chyba znaczenia nie ma, powinna być. A nie zawsze jest, i przy rodzicach znacząco różniących się wzrostem jest zonk. 
-wyposażenie dodatkowe – akurat BEXA ma go sporo, bo: torba (niewielka, zmieniłam po jakimś czasie, ale dla malucha starczy), folia przeciwdeszczowa (pasująca na gondolę i spacerówkę), okrycia na nóżki do gondoli, spacerówki, fotelika, do fotelika dodatkowo daszek. Wyposażenie trzeba sprawdzać, dopytywać o nie, bo bywają standardy, jak i różne promocje i wózek bez folii i torby nagle je ma.
-długość gondoli – standardowo ok. 75-80cm, szer. 35-40cm. 
-rączka przekładana czy góra przekładana – przy małym dziecku to mało istotne, ale przy cięższym lepsza jest przekładana rączka, dzięki czemu malucha można prowadzić przodem do siebie lub przodem do świata.

Jaka firma? Podałam, co mam i co się sprawdziło świetnie. Za 1500zł mam naprawdę dobry sprzęt, natomiast z opowieści mam wiem, że sprawdzają się firmy typu Peg Perego, Mutsy, Quinny (osobiście te dwa mi się nie podobają wizualnie), X-lander, Jedo, Emmaljunga, Roan (Roan Martita w moim mieście jest bardzo częstym zjawiskiem, prezentuje się ładnie, ale nie prowadziłam nigdy) i tu ceny przeróżne i opcje ilościowe też. Pewnie wiele innych też, ale w rozmowach te pojawiają się często – in plus. Natomiast narzekania są na wózki Coneco. Ale też nie wiem – nie sprawdziłam osobiście, nie wypowiem się. Wydaje mi się – piszę to po ostatnich sklepowych obserwacjach i macaniu wózków wszelakich, nie tylko parasolek – że warto postawić na polską firmę i tu poszukać. Pomijam moją BEXĘ, ale taki Adamex czy Adbor – spokojnie dorównają droższym, zagranicznym producentom. Warto pamiętać, że mając polski sprzęt szybciej załatwimy ew. wymianę, naprawę, reklamację, szybciej znajdą się części.