Moja starsza córka bardzo lubi układać różne buźki. Nieraz rysowałam jakieś oczy, usta, włosy, ona wycinała i robiła z tego twarz. Tym razem postanowiłam narysować więcej elementów i zalaminować. Docelowo jeszcze podkleję folią magnetyczną, lepsza zabawa będzie, gdy części nie będą się przesuwać. Młodsza też się chętnie bawiła, ale tu widać, że słaba stabilność fragmentów twarzy mocno utrudniała pracę - w efekcie D. albo układała elementy po kolei, albo podawała mnie do ułożenia. Ogólnie pomysł polecam, wieki temu widziałam coś takiego na jakimś dzieciowym blogu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Starsza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Starsza. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 kwietnia 2015
poniedziałek, 30 marca 2015
Lody!
Mam nową namiętność. Pinterest :D przeszukuję, masa, masa inspiracji dla nauczyciela wczesnoszkolnego i matki 2 córek przedszkolnych. No i wczoraj zrobiłam lodowe memory:
W oryginale chyba są klejone, ja robiłam na szybko, więc zszywki. Córka starsza od wczoraj podgląda, ale nic jej nie chciałam zdradzić :D
sobota, 28 marca 2015
Mama, daj mi jakieś zadanie
To zdanie słyszę z ust Agatki bardzo często. Tym bardziej, że wiele rzeczy przygotowuję dla moich szkolnych dzieciaków i młoda widząc to, chce to samo. Nieraz daję, wiele rzeczy spokojnie może robić na poziomie pierwszoklasisty, ewentualnie czasem coś modyfikuję. Ale najczęściej szykuję dla niej zadania extra, bo zwyczajnie to lubię :)
Ostatnio wyguglałam takie przyjemne pisaneczki - nie mam pojęcia, skąd, nie mogę znaleźć teraz. W każdym razie pisanki nie są moje! Ale starsza córka chętnie ułożyła puzzle :)
Natomiast poniższą zabawę znalazłam dzisiaj rano CHYBA poprzez pinterest, też nie moja i nie mogę adresu znaleźć :/ Tzn. podaję link, skąd można pobrać do wydrukowania dłonie, ale strony startowej nie kojarzę: POBIERZ DŁONIE
Zabawa przednia i niedroga. Przerobiona jedna plansza, druga czeka :)
sobota, 29 marca 2014
A, E, I
Skuszona wpisami na Gagatkowym Blogu stwierdziłam, że raz kozie śmierć, spróbujemy. Nie mam parcia, by moją 4latkę nauczyć czytać, nie. Ale sama dopytuje się o litery, kilka bez problemu zapamiętała (S, A, O, I, M, T), to myślę, że chętnie załapie bakcyla. Powiedzmy, że będzie to z grubsza nauka metodą krakowską pani Jagody Cieszyńskiej.
Na pierwszy ogień poszły samogłoski A, E, I, przy czym tylko E była literą nową. Po pierwszej porcji zajęć - zapamiętana, kilka następnych dni będziemy utrwalać. Wycięłam (sama w szoku jestem, że mi się tak ładnie udało narysować!) szablony wielkości 16cm (nie mam pojęcia, czy jest jakaś określona, najlepsza wysokość, i mam to w nosie), rozłożyłam na stole. Najpierw Agu nazwała to, co już zna, czyli A oraz I. Powtórzyła po mnie E. I zaczęłyśmy zabawę - polecenia typu:
- połóż literę A pod stołem
- połóż literę E za sobą
- połóż literę I pod drzwiami
i tak dalej, oczywiście na zmianę, córa również mnie wydawała rozkazy ;) Potem trzeba było zamknąć oczy, zabierałam (lub młoda) którąś z liter i należało zgadnąć, której brakuje. Następnie ona chowała litery, a ja szukałam, nazywałam znalezioną i pytałam, czy na pewno dobrze zgadłam?
Do kolejnej zabawy wyjęłam cukierkowe litery. I zaczęło się: układanie od lewej do prawej tych samych liter...
...układanie w słupkach tych samych liter, oczywiście od lewej do prawej...
... wplotłam matematykę: porównywanie, których więcej, których mniej, przeliczanie, a może któryś liter jest tyle samo?
... podaj mi, proszę, cukierki o smaku A :)
... a na koniec Agu zażyczyła sobie literek w serduszkach - mama rysowała serca, córka pisała litery:
Wcześniej córa miała rękę rozgrzaną, bo padło hasło "mamusiu, chcę malować na duuuużej kartce!", więc malowała, potem doszły nożyczki.
Ogólnie zabawy się spodobały, na późniejszym spacerze E zostało pokazane na reklamie, więc po dzisiejszym dniu eksperyment uważam za udany :)
czwartek, 27 marca 2014
Ciasteczka
Zainspirowana zabawą w dopasowywanie kluczy, znalezioną na kilku blogach* postanowiłam zrobić własną wersję dopasowywanki dla mojej 4latki. I tak po dzisiejszym poranku nie wiem, czy dokończę, bo córa miała swój pomysł na zabawę :)
Wycięłam dziurkaczami elementy, te kółka-ciasteczka, które robią jako baza, mają 4,5cm. Na nie ponaklejałam różne inne, w sumie jest 20 par. Miały powstać dwie karty pracy - na każdej karcie chciałam nakleić po 10 ciasteczek, jak sobie roboczo elementy nazwałam, a córa miała dopasowywać. Ale ona od razu zaczęła segregować - najpierw te, które mają duże serca, potem te z gwiazdami dużymi, potem wszystkie z gwiazdami, potem wyszukiwała pary... No i w efekcie nie wiem, czy robiąc plansze z naklejoną częścią nie zburzę jej wizji zabawy?
Ogólnie rzecz banalna do zrobienia, aczkolwiek naklejanie dość pracochłonne, jakieś 1,5 się bawiłam w to. I tak sobie myślę, że właściwie nie widziałam nigdzie tego typu zabawki - w miarę płaskie elementy trwałe (plastik?), ale do segregowania w różny sposób? Bo tradycyjne figury geometryczne po pewnym czasie jednak nudzą, a tu jest jednak dużo możliwości segregowania - kolory, kształty, wielkość naklejonych elementów, rodzaj i kolor elementów, sam rodzaj... Nie wiem, czy da się te ciasteczka zalaminować, bo użyłam bardzo grubego kartonu o gramaturze 240.
* Klucze też zrobiłam, ale czekają na fotki, w dwóch wersjach. I za nic w świecie nie pamiętam, na których blogach je widziałam... W każdym razie kluczowy pomysł nie jest mój.
niedziela, 16 marca 2014
W marcu jak w garncu
Taką wiedzę ostatnio Agu z przedszkola przyniosła. No to... robimy gar pogodowy :D Na szybko bardzo narysowałam kilka składników pogody do wycinania, gar, dałam klej i proszę - marcowy gar gotów. Ot, taka prędka praca by móc w spokoju kawę wypić ;)
czwartek, 2 stycznia 2014
Życie
Kilka dni przed Wigilią Dorcia zaczęła raczkować i samodzielnie siadać! a w ostatni dzień 2013 roku sama stanęła, podciągając się o łóżko :) Szaleje, dziewczynka!
Dla równowagi Agatka ma gorszy okres, jakiś bunt czy co, płacz o wszystko, ignorowanie wszelkich poleceń, histerie z najdrobniejszego powodu (bo majtki do tyłka wlazły, bo kredka upadła, bo coś tam...), tak więc usiłuję nie wyjść z siebie ;) Za to koloruje rewelacyjnie, jak na 3,7 letnią dziewczynkę:
środa, 11 grudnia 2013
Choroby, choinki i takie tam
Choróbska u nas. Dziewczyny i ja, one lajtowo na gardło, ja potwornie na anginę ropną. Się lekarz za głowę złapał... Przez 3 dni bolało wszystko, każdy cm skóry, uszy, gardło, mięśnie... niemożność jedzenia, picia, mówienia, w nocy duszności. Paskudztwo! poród lepszy. A lek dostałam taki, że mi dodatkowe atrakcje zapewnia - jest potwornie gorzki :/
Za to wczoraj zaczęłam już człowieka przypominać i z Agatką machnęłyśmy choinkę. Tzn. głównie ona, ja narysowałam kontur i coś tam przy malowaniu pomogłam, przy okazji młoda się dowiedziała co zrobić, gdy ma tylko żółty i niebieski, a zielonego nie :D Wycinała bombki samodzielnie (te ciut bardziej krzywe jej) i jestem z mojej córy naprawdę dumna - radzi sobie coraz lepiej. Ale ona lubi wszelkie plastyczno - techniczne zabawy, sprawiają jej ogrom radości i zajmują na długo. W sumie nie ma dnia, by czegoś nie dłubała. Choinka namalowana na dużym kartonie po czymś tam:
czwartek, 21 listopada 2013
Coś drgnęło!
Dorotka pełza :) Wreszcie! mając 10mcy i tydzień dziewczyna zaczyna przeć naprzód.
Agatka też ma swój sukces - dzisiaj mi pięknie usnęła na kolanach w przychodni :) tak, to sukces dla dziewczynki, która miała problem z zasypianiem i z samym spaniem.
Czyli - jest fajnie :)
Ale, coby różowo nie było, mąż od niedzieli ma focha. Ja nie wiem, ktoś, kto twierdzi, że to kobiety się obrażają - widocznie mego małżona nie zna!
Dobrze, że on tu nie zagląda :D
niedziela, 8 września 2013
Pierwsza wizyta w teatrze
Byłyśmy, znienacka dość, wczoraj. Dodam, że teatr dziecięcy mamy rzut beretem, kwadransik spacerem. Pierwsza sobota sezonu, o ile zazwyczaj teatr obłożony cały, to wczoraj 1/4 sali tylko pełna. Przedstawienie na motywach baśni o Czerwonym Kapturku, zwało się "O dziewczynce katarzynce, Czerwonym Kapturkiem zwanej". Przepiękne! muzyka świetna, postacie - lalki (bo Teatr Dzieci Zagłębia to teatr lalki i aktora) pomysłowe i ładne, ogrom humoru. Agatka, chociaż przedstawienie niby od 4rż - siedziała zasłuchana, zapatrzona, z rozdziawioną buzią :) najpierw w fotelu, potem na moich kolanach, by lepiej widzieć. Śmiała się, klaskała, wilków się nie bała :D nawiasem mówiąc, mamę-wilczycę grała moja koleżanka ze szkoły muzycznej, z którą się biłam - tak się nie trawiłyśmy ;)
Sam teatr to prawdziwy teatr, a nie przypadkowa scena w domu kultury jakimś, więc - klimacik jest. Ogromne wrażenie na młodej zrobiła czerwona kurtyna! I to, że aktorzy na koniec się kłaniali :) wracałyśmy do domu i buzia się córce nie zamykała, ciągle przeżywała, aż bałam się o nocne wrażenia. Ale ok, spektakl tak pozytywnie odebrała, że nie było nocnych pobudek.
Mnie osobiście tylko cholernie drażnily dzieciory z 1 rzędu (w drugim siedziałyśmy, razem z ciotką Justyną i koleżanką Hanią) - tak, dzieciory. Ekipa z urodzin, na oko 6-7latki, takie... rozwydrzone, głośne, chamsko komentujące, ot, dzieci bogatych rodziców bez wychowania.
Ale wizytę w teatrze polecam bardzo :)
środa, 31 lipca 2013
Powrót z przedszkola
Wydawnictwo "Potwory i S-ka" ma zaszczyt przedstawić kolejny odcinek thrillera dziecięcego pod tytułem "Powrót z przedszkola". W rolach głównych: Agatka, hulajnoga i matka.
Dziecko po przejechaniu kilkunastu metrów, całkiem sprawnym przejechaniu, staje i bez ostrzeżenia zaczyna wyć "ja nie umieeeem jechaaaać na hulajnoooodzeeee!". po chwilowej próbie uspokojenia żywiołu matka się poddaje, bierze sprzęt w rękę, czym wywołuje histerię (10 w skali Przedszkolaka). Puszczają nerwy, następuje ryk (tym razem ze strony matki), co skutkuje chwilowym jechaniem w spokoju.
Aż tu nagle, bez ostrzeżenia, ryk "tatuuuuuś!!!" i histeria, połączona z wyrywaniem się, tupaniem nogami i ogólnym "robieniem cyrku na ulicy". Matka, doprowadzona do ostateczności, bierze młodzież za rękę i z ustami zaciśniętymi w linijkę doprowadza do przystanku autobusowego, gdzie usiłuje nie zamordować Przypadkowej Przystankowiczki, komentującej zachowanie nieletniej ("dziecku dzieje się krzywda, bo mama pewnie nie chce kupić").
Dziecko po przejechaniu kilkunastu metrów, całkiem sprawnym przejechaniu, staje i bez ostrzeżenia zaczyna wyć "ja nie umieeeem jechaaaać na hulajnoooodzeeee!". po chwilowej próbie uspokojenia żywiołu matka się poddaje, bierze sprzęt w rękę, czym wywołuje histerię (10 w skali Przedszkolaka). Puszczają nerwy, następuje ryk (tym razem ze strony matki), co skutkuje chwilowym jechaniem w spokoju.
Aż tu nagle, bez ostrzeżenia, ryk "tatuuuuuś!!!" i histeria, połączona z wyrywaniem się, tupaniem nogami i ogólnym "robieniem cyrku na ulicy". Matka, doprowadzona do ostateczności, bierze młodzież za rękę i z ustami zaciśniętymi w linijkę doprowadza do przystanku autobusowego, gdzie usiłuje nie zamordować Przypadkowej Przystankowiczki, komentującej zachowanie nieletniej ("dziecku dzieje się krzywda, bo mama pewnie nie chce kupić").
niedziela, 16 czerwca 2013
Chrzciny
No i już :) dzisiaj Dorotka, w wieku 5mcy, została ochrzczona jako Dorota Weronika :)
Kochane, kochane dziecko było idealnie grzeczne. W trakcie mszy usnęła, po 10 minutach musiałam budzić bo już ceremonia - obawiałam się, że będzie marudna, rozespana. Gdzie tam! spokojna, ani nie pisnęła w trakcie polewania wodą święconą, a proboszcz się przejął, ze włosy jej zmierzwił (kręcą się od razu po wodzie), i... zaczął wygładzać :D pocieszyłam go, że ona i tak irokeza będzie miała ;)
A drugi ksiądz, ten od fajnej spowiedzi, tak był zachwycony młodą, że zaczął po mszy do niej gadać - bo gwiazda rzecz jasna na brzuszku w gondoli leżała, podziwiając kościół.
Starsza córa, Agatka, również spisała się na medal - po 2 dniach masakrycznego zachowania dzisiaj była super :*
I po raz kolejny, na widok prezentu dla Dorotki, zaczęła wołać o kolczyki...I co ja mam z tym zrobić? ;/
czwartek, 30 maja 2013
Jaskinki i o obrotach ciał nieniebieskich
Moje starsze dziecko stwierdziło dzisiaj, że łapie do woreczka skarpetkowego jaskinki o_O
Po półdniowych rozmowach wywnioskowałam, że jaskinki są małe, raczej dobre, ale męczące jak mucha (aczkolwiek na noc trzeba było sprawdzić, czy jaskinek w pokoju nie ma - więc kij wie, może i niebezpieczne, cholery???) skrzydełka mają, są brązowe i czerwone, brązowe i czarne, brązowe i niebieskie.
Skąd Agatka jaskinki wytrzasnęła, to nie wiem :D Ale ładne, prawda?
A do kompletu dziecko młodsze uczyniło wysiłek (co dla pokaźnego brzuszka i dupki jest wyczynem nie lada), i dokonało obrotu z brzucha na plecy, ha! W dodatku kibiców miała: teściowa moja, mąż, starsza siostra i ja :D i udało mi się wyczyn nagrać!
niedziela, 19 maja 2013
mam 3 latka...
Dokładnie 3 lata temu, 17 maja, stękałam na porodówce :D
A dzisiaj Agu miała imprezę urodzinową. W związku z czym jestem PADNIĘTA. Za to tort śmieszny zrobiłam, o:
Miało być to rainbow cake, niestety - barwniki kompletnie NIE zabarwiły ciasta, więc olałam sprawę, i na próbę do odrobiny kremu dodałam niebieskiego. Wyszło jak wyżej, więc wykorzystałam. W środku krem (śmietana, mascarpone, skórka z cytryny i odrobina cukru pudru) jest biały, a dokładnie: dwie warstwy białe, a środkowa warstwa to konfirura malinowa. Fajnie złamała smak mascarpone. Biszkopty 4, na wierzchu krem zabarwiony + marshmallow białe. Kroi się to paskudnie ;) Całość w smaku... słodkie. Ale krem fajny, łagodny taki bardzo.
Z prezentów zdecydowanym hitem jest wózek od matkokrzesno (dzię-ku-je-my!) i kasa sklepowa od babci H. Książki (z serii "Poczytaj mi, mamo" i bardzo ładna z magnesami o Czerwonym Kapturku) czekają na rozkmninienie w spokoju ;) A w trakcie zdmuchiwania świeczek córa na równi z gośćmi śpiewała sobie 100 lat :D
Wszystkiego najlepszego, Córeczko :*
wtorek, 14 maja 2013
Pyskata małolata (ale jakże inteligentna!)
Wczoraj wieczór, trwa próba usypiania 3latki. Ojciec wymiękł, usypia matka. W akcie desperacji rzucam:
- Agata, no przecież chcesz mieć urodziny i tort? jak nie pójdziesz spać, to się nie doczekasz tortu!
- doczekam, doczekam...
- Ale nie będziesz miała siły na zabawę i otwieranie prezentów!
- będę, będę...
I gadaj tu z taką!
sobota, 11 maja 2013
piątek, 26 kwietnia 2013
Rowerzystka
Ni stąd, ni z owąd Agatka ma rowerek. Kilka dni temu zasiadła w swoim plastikowym, różowo-żółtym pojeździe i porażka, za mały. Hulajnoga również taka przymaława się zrobiła... Opcja roweru biegowego odpadła - w większości to ja z córami wychodzę, bo mąż w pracy do wieczora, a kompletnie nie widzę siebie z wózkiem młodszej, zapitalającej za oddalającą się w siną dal starszą na biegowym. Również wyjście z babcią i z kolei wizja jej, biegnącej za wnuczką - nie zachwyca :d No więc tradycyjny rowerek, na 4 kołach. Pokolenia na tym jeździły i Agatka też da radę.
Na ten moment frajdą jest w ogóle siedzenie na sprzęcie - kolor wybrała sobie sama, aczkolwiek najpierw chciała pomarańczowo-czarny :D bo miał dzwonek i tylko to się liczyło. Niestety, był i ciut mniejszy, i nie miał rury rodzicielskiej ;) Ale sprzedawca nie dość, że dziecku dał w prezencie dzwonek, to jeszcze okulary :D i wówczas już żaden inny tylko róż...
Na razie tłumaczenie, że nogami do tyłu nie wolno, bo hamuje i nie da się jechać. Że prosto znaczy prosto a nie skręcać. Pokazywanie, jak pedałować. Wesoło jest ;) Pewnie ten sezon będziemy się tak bujać, a na prawdziwe jeżdżenie będzie pora może na jesień?
środa, 24 kwietnia 2013
Wielkość
Właśnie Agatkę pomierzyłam, 12kg (poniżej 10 centyla ale szok - wyszła poza 3!) i 93cm (ciut powyżej 25 centyla). Niespełna 3 lata. Ale COŚ drgnęło widzę... :)
sobota, 13 kwietnia 2013
Karpatka z Agatką
Agatka lubi ze mną działaś w kuchni, zwłaszcza przy ciastach. Taaak, namiętnie próbuje wszystkiego i wylizuje miski :D To chyba w dzieciństwo jest wliczone - ja też wyjadałam resztki.
Dzisiaj piekłyśmy karpatkę wg TEGO PRZEPISU. Zawsze wydawało mi się, że to szalenie trudne ciasto, a wcale nie! Najtrudniejszy dla mnie moment to nakładanie lepkiego ciasta na blachę - i jeśli ktoś by chciał robić, to zdecydowanie lepiej nakłada się ciasto, gdy z pół godziny ono odstoi - bo drugą porcję po takim czasie nakładałam, mając jedną blachę piekłam na raty.
Obecnie ciacho tężeje w lodówce, już ślinka mi cieknie! A mąż - w szoku :D
![]() |
| Po upieczeniu - ciacho aż wyłazi z blachy... |
![]() |
| A tu w pełnej krasie, z kremem w środku, posypane cukrem pudrem :) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)















