niedziela, 15 września 2013

Zabawki w PL niedostępne

Tak sobie oglądam, kurcze, no. Rewelacyjne niektóre i nie ma szans na ich kupno w Polsce :(

Japonia - wybaczcie, ale nie mam pojęcia co to był za sklep, zapisałam sobie fotki (oczywiście nie są mego autorstwa, jeśli trafię na sklep to linkę zapodam) jakiś czas temu by chociaż popatrzeć :) bo - niby nic, Matrioszka zwykła, ale jakie to ładne! Ceny też nie pamiętam... A druga zabawka to owszem, zwyczajna kostka wielofunkcyjna, ale też takich pomysłów u nas niet. Kran i chusteczki mnie zachwyciły :D



Japoński ToysRUs (nie pytajcie, jak się po stronie poruszam :D ) pokazał mi takie cudo:


Z chęcią bym przygarnęła! prawie 6tys. jenów - ile to na złotówki, hę?

A to mnie absolutnie ZACHWYCIŁO:



Kluczyk, wtyczka! chusteczki po raz kolejny, 3,3tys. jenów. Nawiasem mówiąc, widzę w wielu zabawkach japońskich wtyczki - fajna rzecz, może dzięki temu dzieciaki nie garną się tak do prawdziwych kontaktów?

Dla fanów Tomka & Przyjaciół zabawka do kąpieli:


A przy tym padłam - portfel dla niemowlaka. Genialne w swej prostocie!



I ciekawe klocki, takie fantazyjnie śmieszne :)



I pudełko z chusteczkami:







niedziela, 8 września 2013

Pierwsza wizyta w teatrze

Byłyśmy, znienacka dość, wczoraj. Dodam, że teatr dziecięcy mamy rzut beretem, kwadransik spacerem. Pierwsza sobota sezonu, o ile zazwyczaj teatr obłożony cały, to wczoraj 1/4 sali tylko pełna. Przedstawienie na motywach baśni o Czerwonym Kapturku, zwało się "O dziewczynce katarzynce, Czerwonym Kapturkiem zwanej". Przepiękne! muzyka świetna, postacie - lalki (bo Teatr Dzieci Zagłębia to teatr lalki i aktora) pomysłowe i ładne, ogrom humoru. Agatka, chociaż przedstawienie niby od 4rż - siedziała zasłuchana, zapatrzona, z rozdziawioną buzią :) najpierw w fotelu, potem na moich kolanach, by lepiej widzieć. Śmiała się, klaskała, wilków się nie bała :D nawiasem mówiąc, mamę-wilczycę grała moja koleżanka ze szkoły muzycznej, z którą się biłam - tak się nie trawiłyśmy ;) 

Sam teatr to prawdziwy teatr, a nie przypadkowa scena w domu kultury jakimś, więc - klimacik jest. Ogromne wrażenie na młodej zrobiła czerwona kurtyna! I to, że aktorzy na koniec się kłaniali :) wracałyśmy do domu i buzia się córce nie zamykała, ciągle przeżywała, aż bałam się o nocne wrażenia. Ale ok, spektakl tak pozytywnie odebrała, że nie było nocnych pobudek. 

Mnie osobiście tylko cholernie drażnily dzieciory z 1 rzędu (w drugim siedziałyśmy, razem z ciotką Justyną i koleżanką Hanią) - tak, dzieciory. Ekipa z urodzin, na oko 6-7latki, takie... rozwydrzone, głośne, chamsko komentujące, ot, dzieci bogatych rodziców bez wychowania. 

Ale wizytę w teatrze polecam bardzo :) 


niedziela, 25 sierpnia 2013

Blog niecodziennej mamy

Dzisiaj ani o mnie, ani o dziewczynkach, ani o zabawkach.
Chciałam Wam przedstawić nowe miejsce w Sieci, bo zwyczajnie - zasługuje na to jak cholera.
Blog, prowadzony przez mamę na resorach - mamę wózkową.
Nie napiszę więcej, bo i tak nic nie odda Jej historii - sami czytajcie. A jeśli macie w swoim otoczeniu mamę w podobnej sytuacji, mamę, zmagającą się ze swoim zdrowiem - pokażcie bloga Mamy-na-resorach. Niech będzie takim światełkiem i kopniakiem, że DA SIĘ :)

Zapraszam!

MAMA NA RESORACH


wtorek, 20 sierpnia 2013

Duplo inaczej

Tak sobie rano przeglądałam blogi i trafiłam na TEN POST - o tym, jak fajnie można wykorzystać duploki w nietradycyjny sposób. Adaś, jeden z synów blogowiczki, jest starszy od mojej Agatki, a więc i level zabawy wyższy :) Ja przygotowałam karty, pokolrowałam, a młoda musiała wybierać odpowiednie klocki i układać na karcie. Utrudnieniem był biały i niebiesko-przeźroczysty klocek, gdzie na karcie biały to po prostu obramowanie niebieskim pisakiem, a przeźroczysty - obramowanie i kropka pośrodku. Bo tak :)



W innej wersji (ponieważ pierwotnie wydrukowałam karty z za małymi "klockami") pokolorowałam odpowiednio rząd i dziecię musiało budować wg tego wieżę. Fotki, niestety, brak.

Zabawa fajna dla utrwalenia kolorów i rozróżniania pojęc jasny/ciemny.

Jeśli chcecie pobrać czystą kartę - proszę bardzo - jak widać, wielkość rysunków jest idealna dla wielkości duplo:


niedziela, 18 sierpnia 2013

Szok w trampkach

Dorotka ma zęba. Prawą dolną jedynkę.
Szok, bo ma 7mcy, a Agatka miała pierwsze zęby mając prawie 14mcy! dlatego od rana zaliczam opad szczeny :D Za to już wiem, skąd niechęć do jedzenia łyżeczką w ostatnich dniach...

I jako bonusik - odkryłam ostatnio bardzo fajny sorter, pisząc TĘ NOTKĘ nie znałam jeszcze firmy. Ostatnio w sklepie wymacałam:

Powyższa fota pochodzi ze strony merlin.pl, tam też można cudo kupić za 17,99, czyli niewiele. A ja spotkałam to w zwykłym dzieciowym sklepie, też jakoś w podobnej cenie. Najprostszy z możliwych sorter i chyba dobrze?

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Pewność życiowa

Człowiek nie mający dzieci ma pewien stały (z reguły) punkt w życiu: kładąc się wieczorem spać może przypuszczać, że rano obudzi się w tym samym łóżku. Nawet, jeśli to łóżko nie jest jego ;-)

Człowiek z dziećmi ma za to noc pełną niespodzianek.

Starsza idzie spać na dole piętrowca. Młodsza w szczebelkowym. Rodzice, jak należy, na wspólnej sofie. Ranek:
- Starsza na dole piętrowca
- Młodsza na sofie z matką
- ojciec na podłodze obok piętrowca, bo na górę mu się nie chce...

Ale to i tak nieźle, ostatnio się tatuś zeźlił na nocne harce córek i poszedł spać na podłogę do kuchni :D A niech mu będzie, żal mi go nie było, nikt mu nie kazał :p

środa, 31 lipca 2013

Powrót z przedszkola

Wydawnictwo "Potwory i S-ka" ma zaszczyt przedstawić kolejny odcinek thrillera dziecięcego pod tytułem "Powrót z przedszkola". W rolach głównych: Agatka, hulajnoga i matka.
Dziecko po przejechaniu kilkunastu metrów, całkiem sprawnym przejechaniu, staje i bez ostrzeżenia zaczyna wyć "ja nie umieeeem jechaaaać na hulajnoooodzeeee!". po chwilowej próbie uspokojenia żywiołu matka się poddaje, bierze sprzęt w rękę, czym wywołuje histerię (10 w skali Przedszkolaka). Puszczają nerwy, następuje ryk (tym razem ze strony matki), co skutkuje chwilowym jechaniem w spokoju.
Aż tu nagle, bez ostrzeżenia, ryk "tatuuuuuś!!!" i histeria, połączona z wyrywaniem się, tupaniem nogami i ogólnym "robieniem cyrku na ulicy". Matka, doprowadzona do ostateczności, bierze młodzież za rękę i z ustami zaciśniętymi w linijkę doprowadza do przystanku autobusowego, gdzie usiłuje nie zamordować Przypadkowej Przystankowiczki, komentującej zachowanie nieletniej ("dziecku dzieje się krzywda, bo mama pewnie nie chce kupić").