Tak sobie oglądam, kurcze, no. Rewelacyjne niektóre i nie ma szans na ich kupno w Polsce :(
Japonia - wybaczcie, ale nie mam pojęcia co to był za sklep, zapisałam sobie fotki (oczywiście nie są mego autorstwa, jeśli trafię na sklep to linkę zapodam) jakiś czas temu by chociaż popatrzeć :) bo - niby nic, Matrioszka zwykła, ale jakie to ładne! Ceny też nie pamiętam... A druga zabawka to owszem, zwyczajna kostka wielofunkcyjna, ale też takich pomysłów u nas niet. Kran i chusteczki mnie zachwyciły :D
Japoński ToysRUs (nie pytajcie, jak się po stronie poruszam :D ) pokazał mi takie cudo:
Z chęcią bym przygarnęła! prawie 6tys. jenów - ile to na złotówki, hę?
A to mnie absolutnie ZACHWYCIŁO:
Kluczyk, wtyczka! chusteczki po raz kolejny, 3,3tys. jenów. Nawiasem mówiąc, widzę w wielu zabawkach japońskich wtyczki - fajna rzecz, może dzięki temu dzieciaki nie garną się tak do prawdziwych kontaktów?
Dla fanów Tomka & Przyjaciół zabawka do kąpieli:
A przy tym padłam - portfel dla niemowlaka. Genialne w swej prostocie!
I ciekawe klocki, takie fantazyjnie śmieszne :)
I pudełko z chusteczkami:
niedziela, 15 września 2013
niedziela, 8 września 2013
Pierwsza wizyta w teatrze
Byłyśmy, znienacka dość, wczoraj. Dodam, że teatr dziecięcy mamy rzut beretem, kwadransik spacerem. Pierwsza sobota sezonu, o ile zazwyczaj teatr obłożony cały, to wczoraj 1/4 sali tylko pełna. Przedstawienie na motywach baśni o Czerwonym Kapturku, zwało się "O dziewczynce katarzynce, Czerwonym Kapturkiem zwanej". Przepiękne! muzyka świetna, postacie - lalki (bo Teatr Dzieci Zagłębia to teatr lalki i aktora) pomysłowe i ładne, ogrom humoru. Agatka, chociaż przedstawienie niby od 4rż - siedziała zasłuchana, zapatrzona, z rozdziawioną buzią :) najpierw w fotelu, potem na moich kolanach, by lepiej widzieć. Śmiała się, klaskała, wilków się nie bała :D nawiasem mówiąc, mamę-wilczycę grała moja koleżanka ze szkoły muzycznej, z którą się biłam - tak się nie trawiłyśmy ;)
Sam teatr to prawdziwy teatr, a nie przypadkowa scena w domu kultury jakimś, więc - klimacik jest. Ogromne wrażenie na młodej zrobiła czerwona kurtyna! I to, że aktorzy na koniec się kłaniali :) wracałyśmy do domu i buzia się córce nie zamykała, ciągle przeżywała, aż bałam się o nocne wrażenia. Ale ok, spektakl tak pozytywnie odebrała, że nie było nocnych pobudek.
Mnie osobiście tylko cholernie drażnily dzieciory z 1 rzędu (w drugim siedziałyśmy, razem z ciotką Justyną i koleżanką Hanią) - tak, dzieciory. Ekipa z urodzin, na oko 6-7latki, takie... rozwydrzone, głośne, chamsko komentujące, ot, dzieci bogatych rodziców bez wychowania.
Ale wizytę w teatrze polecam bardzo :)
niedziela, 25 sierpnia 2013
Blog niecodziennej mamy
Dzisiaj ani o mnie, ani o dziewczynkach, ani o zabawkach.
Chciałam Wam przedstawić nowe miejsce w Sieci, bo zwyczajnie - zasługuje na to jak cholera.
Blog, prowadzony przez mamę na resorach - mamę wózkową.
Nie napiszę więcej, bo i tak nic nie odda Jej historii - sami czytajcie. A jeśli macie w swoim otoczeniu mamę w podobnej sytuacji, mamę, zmagającą się ze swoim zdrowiem - pokażcie bloga Mamy-na-resorach. Niech będzie takim światełkiem i kopniakiem, że DA SIĘ :)
Zapraszam!
MAMA NA RESORACH
Chciałam Wam przedstawić nowe miejsce w Sieci, bo zwyczajnie - zasługuje na to jak cholera.
Blog, prowadzony przez mamę na resorach - mamę wózkową.
Nie napiszę więcej, bo i tak nic nie odda Jej historii - sami czytajcie. A jeśli macie w swoim otoczeniu mamę w podobnej sytuacji, mamę, zmagającą się ze swoim zdrowiem - pokażcie bloga Mamy-na-resorach. Niech będzie takim światełkiem i kopniakiem, że DA SIĘ :)
Zapraszam!
MAMA NA RESORACH
wtorek, 20 sierpnia 2013
Duplo inaczej
Tak sobie rano przeglądałam blogi i trafiłam na TEN POST - o tym, jak fajnie można wykorzystać duploki w nietradycyjny sposób. Adaś, jeden z synów blogowiczki, jest starszy od mojej Agatki, a więc i level zabawy wyższy :) Ja przygotowałam karty, pokolrowałam, a młoda musiała wybierać odpowiednie klocki i układać na karcie. Utrudnieniem był biały i niebiesko-przeźroczysty klocek, gdzie na karcie biały to po prostu obramowanie niebieskim pisakiem, a przeźroczysty - obramowanie i kropka pośrodku. Bo tak :)
W innej wersji (ponieważ pierwotnie wydrukowałam karty z za małymi "klockami") pokolorowałam odpowiednio rząd i dziecię musiało budować wg tego wieżę. Fotki, niestety, brak.
Zabawa fajna dla utrwalenia kolorów i rozróżniania pojęc jasny/ciemny.
Jeśli chcecie pobrać czystą kartę - proszę bardzo - jak widać, wielkość rysunków jest idealna dla wielkości duplo:
niedziela, 18 sierpnia 2013
Szok w trampkach
Dorotka ma zęba. Prawą dolną jedynkę.
Szok, bo ma 7mcy, a Agatka miała pierwsze zęby mając prawie 14mcy! dlatego od rana zaliczam opad szczeny :D Za to już wiem, skąd niechęć do jedzenia łyżeczką w ostatnich dniach...
I jako bonusik - odkryłam ostatnio bardzo fajny sorter, pisząc TĘ NOTKĘ nie znałam jeszcze firmy. Ostatnio w sklepie wymacałam:
Powyższa fota pochodzi ze strony merlin.pl, tam też można cudo kupić za 17,99, czyli niewiele. A ja spotkałam to w zwykłym dzieciowym sklepie, też jakoś w podobnej cenie. Najprostszy z możliwych sorter i chyba dobrze?
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Pewność życiowa
Człowiek nie mający dzieci ma pewien stały (z reguły) punkt w życiu: kładąc się wieczorem spać może przypuszczać, że rano obudzi się w tym samym łóżku. Nawet, jeśli to łóżko nie jest jego ;-)
Człowiek z dziećmi ma za to noc pełną niespodzianek.
Starsza idzie spać na dole piętrowca. Młodsza w szczebelkowym. Rodzice, jak należy, na wspólnej sofie. Ranek:
- Starsza na dole piętrowca
- Młodsza na sofie z matką
- ojciec na podłodze obok piętrowca, bo na górę mu się nie chce...
Ale to i tak nieźle, ostatnio się tatuś zeźlił na nocne harce córek i poszedł spać na podłogę do kuchni :D A niech mu będzie, żal mi go nie było, nikt mu nie kazał :p
środa, 31 lipca 2013
Powrót z przedszkola
Wydawnictwo "Potwory i S-ka" ma zaszczyt przedstawić kolejny odcinek thrillera dziecięcego pod tytułem "Powrót z przedszkola". W rolach głównych: Agatka, hulajnoga i matka.
Dziecko po przejechaniu kilkunastu metrów, całkiem sprawnym przejechaniu, staje i bez ostrzeżenia zaczyna wyć "ja nie umieeeem jechaaaać na hulajnoooodzeeee!". po chwilowej próbie uspokojenia żywiołu matka się poddaje, bierze sprzęt w rękę, czym wywołuje histerię (10 w skali Przedszkolaka). Puszczają nerwy, następuje ryk (tym razem ze strony matki), co skutkuje chwilowym jechaniem w spokoju.
Aż tu nagle, bez ostrzeżenia, ryk "tatuuuuuś!!!" i histeria, połączona z wyrywaniem się, tupaniem nogami i ogólnym "robieniem cyrku na ulicy". Matka, doprowadzona do ostateczności, bierze młodzież za rękę i z ustami zaciśniętymi w linijkę doprowadza do przystanku autobusowego, gdzie usiłuje nie zamordować Przypadkowej Przystankowiczki, komentującej zachowanie nieletniej ("dziecku dzieje się krzywda, bo mama pewnie nie chce kupić").
Dziecko po przejechaniu kilkunastu metrów, całkiem sprawnym przejechaniu, staje i bez ostrzeżenia zaczyna wyć "ja nie umieeeem jechaaaać na hulajnoooodzeeee!". po chwilowej próbie uspokojenia żywiołu matka się poddaje, bierze sprzęt w rękę, czym wywołuje histerię (10 w skali Przedszkolaka). Puszczają nerwy, następuje ryk (tym razem ze strony matki), co skutkuje chwilowym jechaniem w spokoju.
Aż tu nagle, bez ostrzeżenia, ryk "tatuuuuuś!!!" i histeria, połączona z wyrywaniem się, tupaniem nogami i ogólnym "robieniem cyrku na ulicy". Matka, doprowadzona do ostateczności, bierze młodzież za rękę i z ustami zaciśniętymi w linijkę doprowadza do przystanku autobusowego, gdzie usiłuje nie zamordować Przypadkowej Przystankowiczki, komentującej zachowanie nieletniej ("dziecku dzieje się krzywda, bo mama pewnie nie chce kupić").
Subskrybuj:
Posty (Atom)




