poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Rządowy podręcznik do klasy 2 - jest, a jakoby...

Swoje opinie na temat rządowego "Elementarza" do klasy pierwszej wyrażałam TUTAJTUTAJ oraz TUTAJ
Opinie te nie były pochlebne, a po przepracowaniu na nim roku - zdanie podtrzymuję. Przyszła czas na klasę 2. Problem w tym, że MEN na ten moment daje ciała tak, że bardziej chyba nie można. No, może biorąc pod uwagę jakość książki do 1 klasy...

Mamy, dzięki Bogu, sierpień. Na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej do klasy 2 jako podręcznik pod nazwą "Nasza szkoła" mam części:

- do matematyki - część 1, 2
- do kształcenia zintegrowanego część 1A, 1B, 2

I to wszystko. Pokazanej części 3 do matematyki i do kształcenia zintegrowanego nie biorę pod uwagę, bowiem od 30 czerwca czytam informację: "Już jest trzecia część darmowego podręcznika dla drugoklasistów „Nasza szkoła”. Podobnie jak w przypadku poprzednich książek zapraszamy do szerokich konsultacji społecznych. Czekamy na Państwa opinie do 21 lipca." 
Przypominam, że już jest 3 sierpnia.

To, co podałam - to wszystko ze strony MENu. Nie ma multibooków, nie ma poradników dla nauczyciela, nie ma dostosowanych dla uczniów niepełnosprawnych wersji książki. Oczywiście o tym, bym przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego mogła ujrzeć CAŁY podręcznik - mogę pomarzyć. Mało tego - pewnego dnia, nagle, bez jakiegokolwiek wyjaśnienia - zamiast wcześniejszej części 1 do kształcenia zintegrowanego pojawiła się część 1A i 1B. Co to zmienia? Ano, tematy zostały przemieszane, treści nieco pozmieniane - NIKT nie wziął pod uwagę tego, iż nauczyciele zaczęli tworzyć jakieś plany pracy w oparciu o podaną część 1.

Owszem, napisałam do MENu - spytałam, Zapytanie wysłałam poprzez formularz na ich stronie w dniu 26 czerwca. Do dzisiaj - 3 sierpnia - nie otrzymałam odpowiedzi na poniższe:

"Witam, chciałabym dowiedzieć się, czym pokierowane są zmiany w obrębie podręcznika do klasy 2 "Nasza szkoła" - na tak ostatnią chwilę? Nagle pojawia się do pobrania jakaś część 1A, następnego dnia znika część 1, zostaje tylko ta nowa, z pomieszanymi tematami na pierwsze półtora miesiąca roku szkolnego. Chcę móc zaplanować sobie pracę na nowy rok szkolny - porządnie zaplanować, a nie na łapu capu. W momencie, gdy Ministerstwo dokonuje jakiejkolwiek zmiany tak późno - jest to niemożliwe. Jako nauczyciel nie mam w tej chwili żadnej pewności, czy tworząc sobie plany pracy bądź jakieś materiały na lekcję - nie robię tego na darmo, wszak może za miesiąc znów zastanę jakieś istotne zmiany w książce?

Druga kwestia - czy w tym roku pojawi się też Poradnik dla nauczyciela do "Naszej szkoły"?"


---------------------
W związku z powyższym - drodzy Rodzice, drodzy Uczniowie - nie miejcie proszę pretensji do mnie, że wymagam lub nie wymagam, że pracuję bez planu lub planuję ponad normę. Ministra wyżej wspomnianego resortu namawia, byście, drodzy Rodzice, dzwonili i donosili, więc ja namawiam do tego samego. Dzwońcie i donoście - na osoby decyzyjne w MENie, które przez podręcznikowy bałagan pokazują, jak bardzo mają w (nie)poważaniu Uczniów, Rodziców i Nauczycieli.

4 komentarze:

  1. Co się dziwić, że szkoły same nie wiedzą, czego powinny uczyć. .. Co roku zmieniany jest program nauki, co roku wprowadza się nowe podręczniki, a efekty coraz gorsze. Dobrze, że mamy pod ręką Internet, bez niego zginiemy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie najbardziej irytuje fakt, że rządowe podręczniki nie mają żadnej standardowej wielkości. Zwykłe okładki A4 odpadają, trzeba kombinować jak je oprawić...

    OdpowiedzUsuń