piątek, 2 maja 2014

6latek idzie do szkoły - to jednak 1 klasa, nie zerówka

Pod wpływem pewnej internetowej dyskusji napiszę to, co poniżej.
Do roku szkolnego 2013/14 dziecko 6letnie to był tzw. zerówkowicz. Zdarzy się tak jeszcze w następnym roku szkolnym, tj. 2014/15, ponieważ w tzw. "zerówce" (przypominam - określenie potoczne, nie występuje w prawie!) znajdą się dzieci z drugiej połowy rocznika 2008. 
Dziecko 6letnie, które idzie jako ten sześciolatek do szkoły DO KLASY PIERWSZEJ to uczeń. Rok młodszy, ale jednak - uczeń. Ze wszelkimi prawami, ale i OBOWIĄZKAMI wynikającymi z, masło maślane, obowiązku szkolnego. Nie przedszkolnego!

Owszem - zabawa będzie. Jako przerywnik śródlekcyjny, w trakcie przerw normalnych, na zajęciach wychowania fizycznego. Zdecydowanie więcej jednak będzie nauki - czasem przez zabawę, czasem w trakcie spaceru, na podłodze, czasem tradycyjnie, przy stoliku. Dziecko będzie musiało opanować dany materiał zarówno w klasie, jak i czasem w domu - takiej, przykładowo, tabliczki mnożenia nie da się nauczyć inaczej jak na pamięć i to na głowie rodzica jest, by z dzieckiem ćwiczyć. Nauczyciel, choćby najlepszy na świecie, nie ma na to na lekcji czasu. Czytanie tak samo - nauczyciel w klasie pokazuje, co i jak, ale w domu konieczne jest ćwiczenie. Jeśli zapowiedziany jest sprawdzian ze znajomości dodawania w zakresie 10, podstawowych informacji o lesie czy adresowania kartki - wypadałoby to w domu z dzieckiem powtórzyć. Tak, jak rodzice sami przed laty się uczyli. W domu przecież, nie tylko w szkole.
Będzie i tak, że 6latek dostanie zadanie nauczenia się na pamięć wiersza - i również jest to jak najbardziej zasadne i zgodne z literą prawa :) W ogóle zadania domowe się pojawią, być może już w pierwszym tygodniu szkoły! A mogą one być różnorodne - bo pracą domową będzie polecenie "Na piątek przyniosę 3 pudełka różnej wielkości", konieczność wykonania rysunku z mamą, przećwiczenie czytania czy wypełnienie karty pracy. Różnie. Ale przypominam - to będzie szkoła, nie przedszkole, w którym nauka traktowana jest dość dowolnie.

Od strony organizacyjnej wygląda to tak:
- 18h edukacji wczesnoszkolnej, a w tym po 1h plastyki, muzyki, zajęć komputerowych oraz 3h wychowania fizycznego
- 2h religii
- 2h języka angielskiego

razem 22h lekcyjnych

Dla porównania - w przedszkolu, w oddziale zerowym, zajęć edukacyjnych wymaganych podstawą programową jest 5h tygodniowo (2x 25-30min dziennie) oraz 1h religii. Jeżeli przedszkole oferuje inne zajęcia, to są one na dzień dzisiejszy nieobowiązkowe, fakultatywne. W przedszkolu mojej córki jest to język angielski i gimnastyka korekcyjna, bowiem wychowawczynie mają uprawnienia do ich prowadzenia.


8 komentarzy:

  1. Ja byłam przeciwko temu aby sześciolatki szły do szkoły :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Co niestety nie ma teraz żadnego znaczenia i trzeba obecną sytuację przyjąć na klatę. Na dzień dzisiejszy sytuacja nie ulegnie zmianie, i trzeba zrobić wszystko, by dzieciaki to jakoś ogarnęły. Fajnie by było, gdyby rodzice to zrozumieli i pracowali z dzieciakami też w domu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie tak jak piszesz - przede wszystkim praca w domu. Raz, że trzeba bo jest zadanie domowe, dwa że uczymy dziecko codziennego obowiązku nauki. W późniejszych klasach na pewno się to przyda.

    Dla mnie to jest chore. Sam obowiązek oczywiście, bo same posyłanie 6-cio latków nie jest dla mnie niczym strasznym. Tylko to trzeba dopasować do dziecka, a nie do widzimisię polityków :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam tylko nadzieję, że kiedy córki pójdą do szkoły wszystko już będzie poukładane jak należy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam jeszcze rok na przygotowanie się psychicznie do tego całego bałaganu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, serdecznie zachęcam Cię do skorzystania z nowego agregatu blogowego http://zblogowani.pl
    Pozdrawiam,
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam.
    Ja też była przeciw. Nie bardzo wiem czemu ma to służyć. Chyba temu, żeby dzieciaki trafiły szybciej do pracy, by móc robić na nasze emerytury, które nie wiem czy zobaczymy na oczy. Przykre. Mam nadzieje, że cokolwiek się zmieni na dobre w tym państwie, bo jak na razie to czarno to widzę.
    Pozdrawiam wszystkich rodziców, którzy przygotowują dzieciaki do tego ustawowego bubla

    OdpowiedzUsuń
  8. Uf, jak dobrze, że nas to nie dotyczy ;-)

    OdpowiedzUsuń