piątek, 18 kwietnia 2014

6latek idzie do szkoły - przedstawiono I część darmowego podręcznika

Słowo honoru, że staram się być obiektywna i podejść bez emocji, chociaż to trudne. 
Pierwsze wrażenie - o, ciekawa okładka, podoba mi się! 
Po czym... lekka załamka.
Ale po kolei może:

1) Natłok barw, ogrom grafiki, morze szczegółów - po przejrzeniu PDFu czułam się zmęczona.
2) 18 liter w ciągu 3 miesięcy??? nie ogarniam. Przypominam - OBECNE podręczniki rozkładają wprowadzenie liter na okres prawie całej 1 klasy - przy czym z reguły (bo różnie wydawnictwa to prezentują) pierwszy miesiąc jest bezliterowy, a potem wchodzi 1 litera na tydzień. Do tego polskie litery idą po wprowadzeniu "zwykłych" liter (wyjątkiem jest często Ó, wprowadzane po U), a na sam koniec dwuznaki (i też wyjątek: po H wpada CH). A tu? Kurioza takie, jak dzień po dniu wprowadzone litery (K i zaraz potem Y), trudna litera (i pamiętajmy - głoska od razu) Ś zaraz po S, no i samo tempo - zabójcze. To NIE jest tempo dla 6latka! 
3) Monografia cyfr niewspółmierna do liter - na ten czas przypada wyłącznie 1, 2 i 3, i już na cyfrze 3 dodawanie i odejmowanie. Słabo...
4) Tekstów w podręczniku niewiele, by nie powiedzieć - zbyt mało. Zarówno tych do czytania przez nauczyciela (aczkolwiek to mogę in plus zaliczyć również, bo mam wolną rękę co do wyboru), ale też i tych do nauki czytania. Ja się pytam - NA CZYM dzieci mają się uczyć czytać? Z pewnością nie na tym podręczniku. Czyli nauczyciel drukuje teksty, bez ilustracji rzecz jasna (koszta, koszta!)...
5) Muzyka w minimalnym stopniu, plastyka to praktycznie polecenia "namaluj/narysuj". I jak wyżej - mogłoby być in plus, bo ta wolna ręka, ale... bierzmy też pod uwagę to, że dzieci chorują. Nie ma ich w szkole a potem nadrobić zaległości trzeba. Jak? rodzic nie wie, jaki jest tekst piosenki, nie wie, jaką pracę plastyczną wykonać. Owszem, może iść do nauczyciela i pytać, ale czy nie prościej jest to zamieścić w podręczniku? Tyle, że pewnie koszta by wzrosły, a wszak tanio ma być. Głównie dla ministerstwa, gdyż szkoły będą musiały sobie poradzić i wynaleźć środki na drukowanie, kserowanie. Albo rodzice będą musieli wyłuskać konkretną sumkę składkową na papier i toner.
6) Polecenia dla 6latków mocno abstrakcyjne: wymyśl znaczki dla słów "na, pod, obok...", organizowanie wystawy zabawek samodzielnie wykonanych, wymyśl i narysuj komiks, wymyślcie scenki przedstawiające dodawanie - to nie jest poziom 6letniego dziecka.
7) W ogóle nie ma w głoskowaniu wprowadzenia 2 kolorów (przypominam: czerwony dla samogłosek, niebieski dla spółgłosek). 
8) Polecenia z wykorzystaniem jakiś elementów typu trójkąty czy inne, i teraz pytanie - te trójkąty to z nieba spaść mają, czy może nauczyciel po kilkanaście dla każdego ma wyciąć? To się tak dobrze rzuci w społeczeństwo: macie za darmo! ale nie da się uczyć z wykorzystaniem NICZEGO.


I tyle chyba na razie wrażeń, bo aż kipię.


3 komentarze:

  1. Heh... :/ Ale za darmo, więc chyba trzeba się cieszyć... :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam ten podręcznik głównie pod kątem nauki czytania (bo tylko o tym mam jakieś tam pojęcie;P). I naprawdę niesamowicie cieszę się, że Gabi pójdzie do szkoły czytająca! Ilość ćwiczeń z czytania jest tam po prostu znikoma! Teksty na zielono są dla dzieci czytających i wydaje mi się, że będą one dla takich dzieci za łatwe i nudne. A dla dzieci nieczytających ćwiczeń z czytania jest bardzo mało. Nie wiem czy mojej Gabi to by wystarczyło...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ano właśnie. Dlatego ja ze swoją 4latką już się literami bawię.

    OdpowiedzUsuń