wtorek, 18 grudnia 2012

Świąteczne przygotowania

Najpierw, w niedzielę, na teściowym obiedzie - córka weszła do kuchni i przez 3 godziny dziecko było bezgłośne, bezwonne, bez... No nie było jej :D bowiem babcia robiła kruche, świąteczne ciastka. Agatka dostała kawał dla siebie, do tego trochę kolorowej posypki, mały wałek, foremki - raj na Ziemi. 
Przedwczoraj natomiast dziecię ubierało ze mną choinkę - straty: 1 bombka, a reszta plastikowa :D Radocha ogromna. Sama wieszała tam, gdzie sięgnęła, sprawdzała, czy choinka na pewno nie bardzo kłuje, testowała lampki... Nic to, że nie posprzątane. W nosie mam. 



sobota, 15 grudnia 2012

Poród lotosowy - czyli dziękuję, postoję :/

Myślałam, że w kwestii rodzenia nic mnie nie zaskoczy. No bo nad czym tu się rozwodzić? Uszami nie wyjdzie, czyli albo puszczamy młodzież dołem, albo cc. Do wyboru miejsce rodzenia, ew. poród rodzinny, znieczulenie bądź nie i tak dalej. Proste zasady. A, i wiadomo, że boli :D

A tu wczoraj pewna forumowiczka rzuciła hasłem, również zszokowana.

Otóż, panie drogie, matki już lub in spe - coś dla fanów energii kosmicznej tudzież innej, z uwzględnieniem duchowości (!), dołożenie 4 fazy porodu i takie tam. Poród lotosowy odbywa się w domu, obowiązkowo w pozycji PIONOWEJ! W tej samej pozycji rodzi się łożysko, które ma wyjść naturalnie. Ale uwaga! łożyska absolutnie nie wolno wyrzucić. Nu nu nu! Należy umieścić je w misce umiejscowionej blisko dziecka. Do momentu, gdy pępowina nie przestanie tętnić (bo nie odcinamy!) łożysko musi być co najmniej na tej samej wysokości, co maluch. Delikatnie czyścimy łożysko (zapewne aby owej energii nie uszkodzić...), umieszczamy w durszlaku na tetrówce (no co, wygodnie ma być, ekhm...) i możemy, na przykład, posypać solą. Przykrywamy kolejną tetrówką (ciepełko?). Dodam, że dziecko CIAGLE podpięte jest do tego kawału mięcha czy jak to nazwać. Dlatego też ubieranie, karmienie czy przytulanie musi być przeprowadzane niczym najtajniejsza operacja wojskowa - ostrożnie! Warto pamiętać, że w tym czasie dziecko częściowo przebywa w duchowym świecie... Pępowinę odcinamy dopiero po jej wyschnięciu.

Jeśli ktoś chce posiąść więcej wiedzy - wujek Google służy, wklepcie "poród lotosowy" to się możecie zdziwić :D

Uff, koniec. Podobało się? Mnie - nie. A fuj!

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Poszukuję i chętnie przygarnę!

2 gier szukam. Pierwsza to "Piramidka - gra w kolory", znalazłam w Sieci fotkę, na all wystawiona była w lipcu a teraz nie ma :( Wyglądała tak:


Druga to "Magiczna 7", również nigdzie nie widzę...


Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

PS. Fotki absolutnie nie są moje, gdzieś w Sieci uchwycone.

niedziela, 9 grudnia 2012

Perfekcyjna pani domu - czyli w służbie głupoty?

Przyznam, że nie oglądam programu. Z zasady. Uważam bowiem, że tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy ;-) 
Dzisiaj, nomen omen, wieszając pranie - usłyszałam fragment, coś tam małżonek wcześniej w tv oglądał i nie przełączył. I padłam... otóż PPD uczyła, JAK pranie rozwieszać! że trzeba strzepnąć (3 razy najlepiej), że tak a nie inaczej trzeba klamerki przypiąć (bo ślady będą!)... Tak się zastanawiam - czy producenci mają nas za idiotów? Czy zidiocenie przybywa z zachodu do nas? 
Rzuciłam okiem, i akurat trafiłam na moment, kiedy PPD pokazywała biednej, nieogarniętej jak widać gospodyni domowej co zrobić by śmieci segregować. W życiu nie zgadniecie! trzeba ustawić pod zlewem 3 kosze w różnych kolorach! Trudne, prawda? Mało tego, w każdym koszu ma być wór na śmieci, by one same (te kosze) się nie brudziły - nie chcemy wszakże dodatkowej pracy...

Ot, takie tam narzekanie przy niedzieli ze strony całkowinie NIE PPD :D 

piątek, 7 grudnia 2012

Radość






Foto:  ceneo.pl
I do tego Mikołaj przyniósł kapitalną sukienkę, niestety nie zrobiłam fotki a bateria teraz padnięta :p zrobię już na modelce ;) 

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Wychowawczy autobus

Po miesiącu przerwy córka-bzdurka zaprowadzona do przedszkola. Podjeżdżamy 3 przystanki autobsem. Wysiadamy, autobus osiadł na kołach z donośnym, charakterystycznym PFFFF. Agatka spojrzała wielkimi, smutnymi oczami na mnie:
- Mamusiu, ale ja byłam grzeczna, a autobus zrobił na mnie Pffff! 

Wychowawca, psiakość!

sobota, 1 grudnia 2012

Bałwanek

Mieszkamy w centrum miasta, co skutkuje mnogością wystaw sklepowych. I to tak, że dokładnie naprzeciwko mamy 2 sklepy z duperelami zdobniczymi, kurzołapkami i tak dalej, obok również. No i w tychże witrynach od jakiegoś czasu wiszą bałwany, gwiazdki, aniołki... Każdy spacer zaczyna się i kończy oglądaniem tych, ekhm, cudowności ;)
Dzisiaj od oglądania Agatkę oderwała jedynie obietnica wspólnego zrobienia bałwanka. 

Potrzebne: pasta do zębów biała, karton formatu pi razy drzwi A4, niekoniecznie biały (ja akurat fajny, sztywny miałam graaaanatowy bardzo), nożyczki, klej, coś do odrysowania kul bałwana, kawalątko marchewkowego papieru lub pomarańczowa kredka, cerata! inaczej wsio w paście :D

Na kartonie odrysowałam za pomocą naczyń kuchennych bałwana - nie babrałam się w osobne wycinanie 3 kul, od razu jako połączone zrobiłam. Wycięłam. Zawezwałam dziecko i zagoniłam do roboty - niech paćka pastą:


Najpierw delikatnie córa maziała, potem w ruch poszły obie dłonie. 

Ustrojstwo musi wyschnąć, teoretycznie, by pasta zaschnęła ideolo - kilka godzin na kaloryferze. W międzyczasie dziecko umyć, przebrać (taaaak! nawet spodnie i włosy w paście), wyciąć kapelusz, miotłę, węgielki, nochal. Nakłonić dziecko do innej zabawy, coby nie stało jak wrośnięte przy kaloryferze (mamusiu! ale gdzie jest nasz bałwanek? ale juuuuż? ale możemyyyy?).
Potem - dać w łapę klej, wycięte elementy i heja! - niech młodzież klei. Na koniec znaleźć odpowiednie miejsce do ekspozycji - lustro w przedpokoju nadało się doskonale...