piątek, 2 września 2011

Plastyczne dzieciaki


 Malujące. Lepiące. Wydrapujące. Klejące. Tnące. Szyjące. Scrapujące. Tworzące na wszelkie możliwe sposoby. 
Wiecie, co dla mnie jest totalną porażką wychowawczą rodzica? Dziecko, które przychodzi do pierwszej klasy podstawówki bez umiejętności zgrabnego cięcia nożyczkami. Niepotrafiące prawidłowo pokolorować kolorowanki. Rysujące głowonogi (dla nieświadomych - pierwszak to 6-7latek, etap głowonoga to gdzieś ok. 3 rok życia). Używające jednej kredki do narysowania całego obrazka. Nieznające papieru kolorowego, bibuły, farb. No, ale za to świetnie posługuje się myszką...
Dla równowagi: znam dzieciaka upośledzonego umysłowo i niepełnosprawnego ruchowo, który tnie i koloruje zdecydowanie lepiej, niż połowa jego rówieśników - zdrowych.
Ok. Może ktoś nie ma weny, nie jest plastyczny, plastelinę miał w ręku 25 lat temu a kolorowanka to coś z prehistorii - no to pora na mobilizację. Co się przyda?

Arkusze papieru ściernego - świetnie się na nich rysuje kredkami świecowymi, bambino czy pastelami olejnymi (te chyba najlepsze). Frajda, bo nie na zwykłej kartce, a efekty rewelacyjne.
Do rysowania - bambino, świecówki, węgiel, pastele olejne (ew. suche, ale to raczej dla starszych dzieci, brudzą bardzo), pisaki cienkie i grube, kredki ołówkowe (warto zainwestować w droższe, nie jakieś biedronkowe no name, bo niestety te strasznie się łamią i rysują kiepsko, mam wrażenie, że to mydło w drewnianej oprawie).
Do malowania - plakatówki, tempery (nie zlewają się na papierze), akwarele, farby do malowania palcami, akryle, tusze - no i narzędzia: różnej grubości pędzle, szczoteczka do zębów, może pędzel do golenia, kawałki tektury, szczoteczka po starym tuszu, gąbki, szpatułki po lodach drewniane takie, patyczki, pieczątki (akurat teraz mają być w Biedronce komplety pieczątek po 9,99zł, one drewniane są, tematyczne, chyba 15 sztuk w opakowaniu - dobra jakość, posiadam jedne).
Do lepienia - plastelina, modelina (dodatkowy plus - ugotowana lub upieczona figurka twardnieje, czyli dzieło artysty jest niezniszczalne :) ), masa solna (tyle samo objętościowo mąki i soli - np. po szklance + woda na oko, gnieciemy tak, by powstało ciasto plastelinowate - po ulepieniu można suszyć lub upiec w piekarniku, ok. 180stopni 20 minut - drzwiczki uchylone), masa papierowa (można kupić gotową, Astra na pewno produkuje), glina (też Astra).
Papier - kupuję rajstopy, i zawsze jest taka tekturowa podkładka - nie wyrzucam. Idąc do knajpki zabieram kilka podkładek piwnych. W Lidlu mają często rewelacyjny gruby blok techniczny kolorowy, 25 kartek A3 bodajże, gramatura 240mq, piękne kolory, ok 10zł. Wszelkie możliwe ładne papierki - swego czasu zbierałam nawet katalogi Dulluxa, Dekorala, Śnieżki - bo mają tam paski kolorów, z których nieźle wycinać można. Wszelkie papiery prezentowe. Bloki zwykłe rysunkowe i techniczne. Kartony po butach i innych.

Materiały inne - dziurkacze ozdobne, tzw. punchery (Auchan miewa niezłe za niewielkie pieniądze), arkusze filcu (na pewno do kupienia w Empiku, 1,5zł A4, różne kolory, a jeśli ktoś ma pod nosem sklep Tiimarii to tam też są. Resztki tkanin (wyrzucacie stare jeansy? odetnijcie kawałek nogawki, niech sobie leży w pudle, jeść nie woła). Włóczki (polecam ciuchlandy, nieraz można włóczkę na wagę za grosze kupić, zresztą - tkaniny także). Gąbki. Sreberka, złotka. Pudełka wszelakie. Guziki. Rolki po papierze toaletowym. No, ogólnie tzw. przydasie - kiedyś przyda się...

Nie trzeba wcale mieć plastycznego talentu, dziecko i tak z zachwytem przyjmie wszelkie nietypowe pomysły. Akrylami można pomalować makaron rurki i zrobić z nich korale, pudełko po butach wykorzystać do zrobienia przestrzennego obrazka, kilka kartoników połączyć w książkę i namalować palcami opowiadanie.

3 komentarze:

  1. bardzo podobaja mi sie twoje pomysly na zabawy z dziecmi. sama wymyslilas czy moze polecasz jakas ksiazke w tym temacie? sama lubie robic takie rzeczy wiec mysle za jak kiedys bede miala dziecko to na pewno bede z nim spedzala czas tworzac male arcydziela :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ano właśnie... gdy młody miał z 4,5 roku rysował głowonogi i miał kłopoty z korzystaniem z nożyczek - echo obniżonego napięcia mięśniowego. Nadgonił:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Axxxasworld, raczej nie korzystam z książek, ale pracuję z dzieciakami to w trakcie po prostu człowiek się rozwija :)

    Kyja, tak, ale to już inne przypadki, niż zaniedbania rodziców. I widzisz, sama piszesz że da się nadgonić :)

    OdpowiedzUsuń