sobota, 14 lipca 2012

Wybieramy szkołę: integracyjna czy specjalna?

Rzecz jasna, chodzi o wybór szkoły dla dziecka niepełnosprawnego.
O założeniach i przepisach szkolnictwa integracyjnego pisałam TUTAJ. To teraz chwilę o szkolnictwie stricte specjalnym.

W Polsce, w potocznym rozumieniu szkoła specjalna to szkoła dla uczniów upośledzonych umysłowo. A guzik. Szkoła dla uczniów niedosłyszących/niesłyszących czy niedowidzących/niewidomych (lub innych) to RÓWNIEŻ szkoła specjalna tyle, że w takiej realizowane jest nauczanie zgodne z podstawą programową* w pełnym stopniu. Jak podaje portaledukacyjny.krakow.pl: "we wszystkich typach szkół nauczane są analogiczne przedmioty, a ukończenie szkoły wiąże się ze sprawdzianem (szkoła podstawowa), egzaminem zewnętrznym (gimnazjum), egzaminami potwierdzającymi kwalifikacje zawodowe (zasadnicza szkoła zawodowa, technikum),egzaminem maturalnym (liceum, technikum)." Z egzaminów/sprawdzianów wyłączeni są uczniowie szkoły specjalnej z upośledzeniem umiarkowanym, znacznym i głębokim. Dla nich też nauczanie odbywa się w systemie edukacyjno-terapeutycznym (ale o tym za moment).

Zalety szkoły specjalnej:
  • Zdecydowanie specjalistyczna kadra, często z taką samą niepełnosprawnością jak uczniowie (z wyłączeniem rzecz jasna upośledzenia umysłowego), przedmiotowiec musi mieć przygotowanie również z zakresu danej niepełnosprawności, czyli ukończone studia tyflo-czy surdopedagogiczne, lub inne - dla danej niepełnosprawności;
  • Liczebność klas: dla uczniów niesłyszących i słabo słyszących - od 6 do 8, dla uczniów niewidomych i słabo widzących - od 8 do 10, dla uczniów z upośledzeniem umysłowym w stopniu lekkim - od 10 do 16, dla uczniów z autyzmem i z niepełnosprawnościami sprzężonymi (i dla uczniów z głęboką niepełnosprawnością intelektualną) - od 2 do 4, dla uczniów z niepełnosprawnością ruchową - od 8 do 12, dla uczniów z upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym i znacznym - od 6 do 8; W przypadku gdy u co najmniej jednego ucznia w oddziale występują niepełnosprawności sprzężone liczbę uczniów w oddziale można obniżyć o 2; 
  • Dodatkowe wparcie terapeutyczne 
  • Często przyszkolny internat, co jest istotne gdy miejsce zamieszkania dalsze;
  • Przebywanie w towarzystwie rówieśników mających te same zmartwienia, problemy dnia codziennego i co za tym idzie - większa możliwość porozumienia;
  • Wyposażenie szkoły w wysokospecjalistyczny sprzęt wspomagający edukację, odpowiedni dla danej niepełnosprawności;
  • Możliwość dłuższej nauki, jak też wydłużenia etapu edukacyjnego (nie dłużej jednak niż o jeden rok każdy rok szkolny, czyli każda klasa może być rozciągnięta na 2 lata - nie jest to równoznaczne z niezdawaniem, a jedynie - z realizacją materiału w ciągu dłuższego czasu);
Wady szkoły specjalnej:
  • W oczach społeczeństwa, a często także i samych rodziców, hasło "szkoła specjalna" jest czymś gorszym, uwłaczającym - i to chyba jedyna wada, która niejako w nas samych siedzi, a nie w systemie edukacji;
Kiedy wybrać szkołę specjalną?
Tu chcę podkreślić: poniższe jest wyłącznie MOJĄ interpretacją, popartą doświadczeniem zdobytym w pracy w szkole specjalnej dla uczniów niepełnosprawnych intelektualnie i w szkole integracyjnej (podstawowej i gimnazjum). Można się z tym rzecz jasna nie zgodzić, aczkolwiek poniższe mogą być wskazówką dla wahających się rodziców czy opiekunów. 


Jeżeli dziecko:

  • Jest niewidome, niesłyszące - zdecydowanie lepszą pomoc uzyska w placówce specjalnej; 
  • Ma stwierdzone upośledzenie umysłowe umiarkowane, znaczne i głębokie;
  • Jest wielorako, sprzężenie niepełnosprawne;
  • Jest mocno autystyczne (z wykluczeniem tu Zespołu Aspergera);
  • Wyraźnie nie odnajduje się w szkole masowej czy integracyjnej, nie radzi sobie edukacyjnie i społecznie;
  • Jest całkowicie niesamodzielne, tj. mimo nawet lekkiego upośledzenia umysłowego czy "tylko" niedowidzenia dochodzi całkowity brak samoobsługi, niekontrolowane załatwianie się, brak komunikacji z otoczeniem;
W takich "przypadkach" jestem zdecydowanie ZA szkolnictwem specjalnym. Lepsza opieka dodatkowa, lepszy spokój psychiczny i emocjonalny ucznia (a co za tym idzie - rodzica).

W świetle obecnego prawa szkoła integracyjna (i masowa) MUSI przyjąć każdego ucznia do szkoły, tyle, że... Namawiam do zastanowienia się: czy to ma sens? Co to zmieni, jeśli dziecko z umiarkowanym upośledzeniem umysłowym będzie na siłę siedziało na fizyce (jednocześnie NIE REALIZUJĄC materiału, bo z taką niepełnnosprawnością nie musi)? A w czasie przerw będzie samo - bo nie oszukujmy się, integracja w pewnym momencie nie ma prawa bytu, o ile na poziomie klasy 1 szkoły podstawowej dzieci po prostu będą się bawiły, to za kilka lat nie będzie jak rozmawiać, bo dziecko pełnosprawne nie znajdzie wspólnego języka z dzieckiem, które zatrzymało się emocjonalnie na etapie np. 5 latka. To jest przykre, brutalne ale nie widzę realnej możliwości zmiany tego stanu. A potem co? Zero przygotowania życiowego, bo stracone zostały lata w masówce, w trakcie których w klasie edukacyjno-terapeutycznej dzieciak mógłby iść do przodu i stawać się jak najbardziej w swoich możliwościach samodzielny.
Uczeń niewidomy czy niesłyszący nie uzyska należytej pomocy w integracji, jest to z reguły organizacyjnie nierealne.
Dziecko z głębokim autyzmem w masówce będzie zwyczajnie cierpiało katusze.
I tak dalej. 






* Od razu wyjaśniam: w szkole specjalnej dla uczniów upośledzonych umysłowo w stopniu lekkim obowiązuje ta sama podstawa programowa, co dla uczniów pełnosprawnych intelektualnie, ALE mają oni prawo do nieco innego podejścia w nauczaniu, tj. powiedzmy - uczeń kończący 3 klasę szkoły podstawowej powinien umieć liczyć swobodnie w zakresie 100, ALE może to robić z pomocą konkretów (np. liczydła) i nikogo to nie zdziwi. Powinien umieć rozwiązać zadanie tekstowe, ALE może to robić w oparciu o ilustracje. Powinien ułożyć kilkuzdaniową wypowiedź pisemną, ALE może to robić z pomocą nauczyciela czy podanych słów/zwrotów i może ona być niegramatyczna. Powinien potrafić pisać, ale nikt się, że tak powiem, nie czepia ortografii specjalnie, zresztą potem na sprawidzianie klas 6 oceniane są tylko podstawowe błędy.

8 komentarzy:

  1. w naszym pieknym kraju jest jeszcze kilka ograniczeń
    np jak u nas - integracyjne w okolicy powiedziały "nie" choć młody ma w papierach, że nadaje się - oni powiedzieli nie, bo się boją.
    i teraz mój wybór - walczyć o swoje (i zapewne wygrać) ale dziecko będzie 5 kołem u wozu
    albo dać do specjalnego - gdzie choć może być "z górnej półki" to jednak chcianym członkiem...

    ja wybrałam to drugie. czas pokaże czy słusznie

    OdpowiedzUsuń
  2. A widzisz, ja chyba też bym tak wybrała. Bo tu nie tylko kwestia organizacji jest wszystkiego, ale też i - dla dziecka - posiadania kolegów, przyjaciół, możliwości dogadania się - a o to trudno, gdy jest się odrzucanym. Ja w rodzinie mam dziewczynę, która w połowie podstawówki przeniesiona była do specjalnej - i nagle młoda o 7 rano w szkole już była, bo "mamooo, ale ja się z dziewczynami umówiłam, gadać będziemy" :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przekonujący ten Twój artykuł, jakbyś praktykiem - nauczycielem była. Codziennie teraz przejeżdżam przez Twój Będzin, bo jeżdżę na lapisowanie zębów. Jest tam rewelacyjna doktor Monika Wilk, która nie boi się pacjentów niewspółpracujących: ryczących i gryzących dzieci, autystyków i downowców.Nawet moją chorą na EB siostrzenicę konsultowała.
    Przyjmuje, nie dziwi się, nie krytykuje i jest anioł cierpliwa.
    Dziś jadąc z Bytomia obliczyłam, bo był korek, że 10 minut od Teatru Dzieci Zagłębia znajduje się Zamek. Ale masz chatę!pozdrawiamy z Dąbrowy Górniczej, z okolic Pogorii III i IV.

    OdpowiedzUsuń
  4. BO jestem praktykiem :D
    Ze szkołą specjalną mam stycznośc od 5rż, moja mama pracowała i uczestniczyłam siłą rzeczy we wszelkich imprezach, wycieczkach, kontakt z dzieciakami na co dzień, potem na studiach sama tam pracowałam, a teraz od 8 lat w integracji.
    A gdzie pani Wilk przyjmuje? nie kojarzę, a przeszłabym się na kontrolę, coby córę oswoić.
    No zamek i teatr to sąsiedzi, a ja do obu pieszo mam też jakieś 10-15 minut max :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Bytom ul. Dworcowa Przez Będzin przemykam, gdy jadę do Bytomia. W D.G. i Sosnowcu nikt nie chciał zalapisować mleczaków ( próchnica butelkowa, soki, jedzenie nocne ), nie mówiąc już o zalakowaniu bruzdowców. Moje dziecko odmawiało współpracy, a oni nie używają przemocy.
    Pani doktor jest fantastyczna. Piotrek gryzie, kopie, dławi się, a ona lakuje. Robi to szybko i fachowo. Jestem zachwycona jej profesjonalizmem i podejściem do dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  6. http://niepelnosprawni.pl/files/www.niepelnosprawni.pl/public/biblioteczka/komiks_savoir.pdf

    Moja siostra przysłała mi tego linka. Ja sobie ten komiks wydrukuję i wykorzystam w pracy.

    OdpowiedzUsuń
  7. I am sure this post haѕ tοuched all the іnternet users, its гeally гeally nice paragraph on building up neω ωеbpage.


    Feеl free to surf to my wеb site: imprezy integracyjne

    OdpowiedzUsuń