środa, 11 grudnia 2013

Choroby, choinki i takie tam

Choróbska u nas. Dziewczyny i ja, one lajtowo na gardło, ja potwornie na anginę ropną. Się lekarz za głowę złapał... Przez 3 dni bolało wszystko, każdy cm skóry, uszy, gardło, mięśnie... niemożność jedzenia, picia, mówienia, w nocy duszności. Paskudztwo! poród lepszy. A lek dostałam taki, że mi dodatkowe atrakcje zapewnia - jest potwornie gorzki :/ 
Za to wczoraj zaczęłam już człowieka przypominać i z Agatką machnęłyśmy choinkę. Tzn. głównie ona, ja narysowałam kontur i coś tam przy malowaniu pomogłam, przy okazji młoda się dowiedziała co zrobić, gdy ma tylko żółty i niebieski, a zielonego nie :D Wycinała bombki samodzielnie (te ciut bardziej krzywe jej) i jestem z mojej córy naprawdę dumna - radzi sobie coraz lepiej. Ale ona lubi wszelkie plastyczno - techniczne zabawy, sprawiają jej ogrom radości i zajmują na długo. W sumie nie ma dnia, by czegoś nie dłubała. Choinka namalowana na dużym kartonie po czymś tam:


4 komentarze:

  1. Efekt bardzo fajny :) Zdrowiej :) zapraszam Cię do siebie też mam taką córkę fankę prac plastycznych. Ja już Cię obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to jednak ślepa jestem, wytrzeszczałąm oczy czy to bibuła te nierówności, czy gruba warstwa farby zanim się dopatrzyłam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U was zawsze są takie fajne prezenty !
    Bardzo mi się te kalambury podobają.

    My dla Tymka też domek, ale z Jixin, bo od duplo mnie cena odstraszyła. Mam nadzieję, że będzie tak jak czytałam, czyli że jakością niemal nie odbiegają od duplo.

    OdpowiedzUsuń