czwartek, 25 października 2012

Jedzeniowy szok

Agatka zrobiła mi (i sobie!) dzisiaj święto. To, ile ona zjadła to dla mnie szok :)))

7:30 ok 250ml kaszy do picia
9:00 pół rogala z masłem
12:00 zupa (z wrażenia nie spojrzałam na menu przedszkolne, nie wiem więc, jaka)
14:00 rurka z kremem (szok, już wcześniej była na podwieczorek, ale nie tknęła, a u nas w domu też nie, bo nie jadamy)
15:00 konkretna kromka z dżemem
15:30 pół duuużego banana
17:30 pomidorowa z makaronem, dużo! ze 20 świderków na pewno
19:30 250ml kaszy do picia

A, i między pomidorową a kaszą wciągnęła kilka suchych wafli, takich bez niczego, o średnicy 10cm każdy.

Chyba pierwszy raz w swoim 2,5letnim życiu zjadła tyle. Żałuję tylko, że nie wiedziałam o rurce z kremem, bo bym zrobiła lepszą kanapkę :D

12 komentarzy:

  1. SUper, gratulacje:) Agatka, tak trzymaj!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow...wow...wow...GRATULUJEMY:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Pełny brzuszek to szczęśliwy brzuszek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiecie co, ja w ogromnym szoku jestem. Podejrzewam, że nie co dzień takie święto nas czeka ;) ale cieszę się za każdym razem jak normalnie, fajnie zje.

    OdpowiedzUsuń
  5. No proszę. Święto lasu. :D
    Dla odmiany Daniel wczoraj nie zjadł nic poza mlekiem. Nic. Nawet kęsa.


    U Was w przedszkolu są rurki z kremem na deser?

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety. Ale uczciwie przyznam, że z reguły owoc lub jogurt jakiś, na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  7. jeszcze nie raz cię tak zaskoczy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj bo ona zwyczajnie jest oszczędna no... a tym razem postanowiła zaszaleć! :D no ale gratulacje, mała rzecz a jak cieszy co? :)

    OdpowiedzUsuń