wtorek, 9 października 2012

Pozytywnie

Wczoraj dzwoniłam do pani gastrolog - prócz nietolerancji laktozy wszystkie wyniki są ok. Tzn. wyniki związane z alergiami (bo szeroki panel miała), nie ma celiakii, nie ma helicobacter p., skazy białkowej też nie (no ok, to może wadliwie wyjść, ale w sumie objawów skazy nie ma, a po 10mcu życia przeszłyśmy na zwykłe mleko modyfikowane). Trawienie ok. Przeciwciał glistowych we krwi brak. Nie wiem, jak wyniki takie ogólne, czyli mocz, morfo czy kał bo za dużo tego na telefon, więc umówiłam się na poniedziałek po wypis to poczytam.

Wnioski? Uwaga, znów będę kombinować :D Otóż jakieś niecałe 3 tygodnie przed szpitalem Agatkę odrobaczyłam. Już chyba na drugą noc po odrobaczeniu - poprawa kolsalna. Spanie prawie normalne (pomijam budzenie się na siku czy zawołanie mamy/taty bo tak, bo "mama połóż się tu"). Ale nie ma wybudzania się z dzikim płaczem co pół godziny czy godzinę, nie ma maniackiego wiercenia się. Po kilku dniach od pierwszej dawki pyrantelu - ustały bóle brzuszka i zdecydowanie zmniejszyły się bóle nóg (???). A przynajmniej nie ma tak, że córa rano wstaje i płacz: mama, boli! Z przedramion prawie cała "wysypka", czyli taka jakaś kaszka - zeszła. Resztki są. Drugą dawkę leku podałam na 7-8 dni przed szpitalem. I teraz zagwozdka - czy faktycznie JAKIEŚ robale były? Już wiem, że wcale nie musi być widać w kupie. Tak samo może we krwi się nic nie pokazać, bo od pierwszej dawki minęły 3 tygodnie. Co się z tym również MOŻE wiązać - nietolerancja laktozy, przejściowa. Podrażnione jelita mają problem ze strawieniem laktozy i stąd test laktozowy wyszedł kiepsko. No, ale to w poniedziałek z gastrolożką przedyskutuję.

Dodam, że w grudniu podobne cyrki ze spaniem były, po odrobaczeniu - ZNACZNA poprawa. 

Tyle, że Agu dalej nie je. I chba pozostaje mi po prostu zaakceptować fakt, że córka jest niejadkiem i... olać. Bo niewiele zrobię. Na dzień dzisiejszy menu wygląda tak (kolejnośc przypadkowa):
- parówki (Berlinki, Sokołów z szynki - coś co ma dużo mięsa jednak, a nie 20 % mięcha a reszta to soja i inne wypełniacze)
- monte
- jogurt danone fantazja z kuleczkami
- ser żółty
- szynka
- rosołek z makaronem obu babć
- pomidorowa
- krupnik
- suchy chleb
- banan
- czasem jabłko
- czasem kanapka (ser żółty, dżem, szynka, ser biały do smarowania + ew. odrobina keczupu)
- ogórek
- makarony wszelakie, nawet na sucho
- frytki (rzadko!)
- kurczaczek z Maca (jeszcze rzadziej! muszę spróbować sama coś w tym stylu zrobić)
- kukurydza w ziarenkach
- wafelek z loda
- czasem biszkopt jakiś, paluszek, chrupek kukurydziany czy żelek - to u babci i w normalnych ilościach, NIGDY zamiast posiłku
- suche płatki kukurydziane i ew. czekoladowe muszelki, ale zdecydowanie kukurydziane preferuje

Wsio. Aż mnie mdli od tej monotonii ;)

5 komentarzy:

  1. SUper, że wyniki badań są w porządku i niczego złego się tam nie doszukali:) I, że nie ma celiakii:) A lista posiłków całkiem całkiem:)
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam ciekawa co z wynikami Agatki -dobrze,że zajrzałam tu :). Wiesz, lista produktów/dań Agatki nie jest krótka, Jagoda ma zbliżony gust kulinarny, Misiek w jej wieku chyba miał skromniejszy zestaw lubianych dań/produktów. Nie wszystkie dzieci są odkurzaczami :), przy Miśku ciężko było mi się z tym pogodzić, przy Jagodzie odpuściłam :)Młody poprawił się z apetytem (ale też nie do końca, są np. warzywa, których do tej pory nie tknął) w przedszkolu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam ciekawa co z wynikami Agatki -dobrze,że zajrzałam tu :). Wiesz, lista produktów/dań Agatki nie jest krótka, Jagoda ma zbliżony gust kulinarny, Misiek w jej wieku chyba miał skromniejszy zestaw lubianych dań/produktów. Nie wszystkie dzieci są odkurzaczami :), przy Miśku ciężko było mi się z tym pogodzić, przy Jagodzie odpuściłam :)Młody poprawił się z apetytem (ale też nie do końca, są np. warzywa, których do tej pory nie tknął) w przedszkolu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że Twoje przypuszczenia co do celakii się nie potwierdziły. Może rzeczywiście to jakieś niesforne robaki ???
    Nie zapominaj, że jeśli Agatka zawsze miała problemy z jedzeniem to ciężko będzie jej się przestawić z dnia na dzień na "normalne" jedzenie. Wierzę jednak, że malutkimi kroczkami będzie próbowała nowości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za naprowadzenie na wpisy ;)
    A powiedz mi jeszcze - Twoja młodsza też idzie tą drogą żywieniową czy jest lepiej. Bo się właśnie zastanawiam jak będzie z moim młodszym.

    OdpowiedzUsuń