piątek, 22 lutego 2013

Ruda Śląska - Godula, szpital miejski nr 2

Wypadałoby podzielić się odczuciami co do szpitala. Posłużę się tu kategoriami stworzonymi przez Kruszyznę na forum Dzieciowo Mi! KLIK  Dobrze pomyślane :) No to tak:

1. Stosunek lekarza do pacjenta

Bardzo, bardzo dobry ogólnie. Zdarzyła się jedna ginekolożka na obchodzie, której nie pasowało że nie leżę - a akurat karmiłam córę! Odłożyłam malucha, zaczęłam się zsuwać (kto po cc ten wie, że to wyczyn nie lada), a ta się obróciła plecami i wyszła. No cóż... Ale uczciwie: JEDNA taka niewychowana i to tylko o niej świadczy, nie o szpitalu. A tak to lekarze kulturalni, uprzejmi, odpowiadali na pytania, większość z poczuciem humoru i wesoło było ;) Ja wiem, że to nie obowiązek, ale jednak milej leżeć gdzieś, gdzie nie jest ponuro.

2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)

Ginekologia i położnictwa w tym szpitalu mają BARDZO dobrą opinię. Co do kompetencji lekarzy ginekologów się nie wypowiem, bo też nie działo się nic takiego co by wymagało jakiś specjalnych z nimi rozmów. No, miałam cc, ale już wiedziałam jak to wygląda. Natomiast bardzo podobało mi się podejście pani anestezjo, nie znam nazwiska niestety, blondynka w każdym razie - która robiła mi wkłucie zzo. Przyszła, powiedziała wprost: proszę pani, ja ogólnie nie robię takich wkłuć, nie bardzo się na tym znam, potrafię ale wielkiej wprawy nie mam - jeśli pani jednak chce to się podejmę. Chciałam i nie żałuję, wkłucie długo trwało, bo akurat trafił się rzut skurczy (błeee), i w sumie chyba z półtorej godziny pani nad moimi plecami siedziała, przeczekiwałyśmy skurcze. Dobrze, że nie udawała chojraka. Przy samej cc pani bardzo rzetelnie mnie podszczypywała :D sprawdzając gdzie mam czucie a gdzie już nie, wypytywała dokładnie, gdy nie potrafiłam określić - przyniosła jakieś takie coś zamrożone i tym sprawdzała. Rozmawiała cały czas ze mną, gdy zrobiło mi się niedobrze to najnormalniej w świecie kazała wymiotować i niczym się nie przejmować. 
Ogólnie oddział jest oddziałem klinicznym, więc lekarze też się tam kształcą, poczytałam sobie o różnych szkoleniach i konferencjach planowanych tam i organizowanych przez nich, tak więc nie jest źle chyba.
Dodam, że są praktykanci - to zaliczam na plus, oni też pomagają rodzącej i młodej mamie.

3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).

Rewelacja. Oddział ratowania noworodków, blisko 30 inkubatorów, specjaliści, usg bioderek w pakiecie ;) W salach - łóżka elektryczne, nowiutkie, fajne szafki. Sale 2-3 osobowe. Sale do porodów rodzinnych (bezpłatne), z basenem, piłką, workiem sako. Minus - leżałam na sali, gdzie było tylko jedno gniazdko, w efekcie musiałam mieć własny przedłużacz. Ale to efekt zagęszczenia, inaczej łóżka ustawione i we 3 leżałyśmy, bo normalnie była to 2 osobowa sala i problemu nie było. Ale mimo 3 łóżek nie było ciasno absolutnie.
Sprzęt podstawowy typu ktg, usg - nowoczesne. Na wyposażeniu świetny laktator elektryczny, dziewczyny korzystały. Osobiście podpięli mi pompę podającą znieczulacz po cc, też fajne ustrojstwo :D Widać, że dużo dobrego sprzętu ogólnie.

4. Stan sanitarny

Mogłoby być lepiej, łazienki na korytarzu, bez szału, ale nie brzydziłam się wejść ;) W pokojach umywalki. 

5. Opieka pielęgniarek i położnych

Kompetencje i OBOWIĄZKOWOŚĆ położnych na położnictwie, a także pielęgniarek noworodkowych - rewelacja. Dziewczyny miały zapiernicz jak ta lala, wystarczy powiedzieć, że jednego dnia miały 5 dodatkowych, nieplanowanych cc. Mimo to każda uśmiechnięta, pomagały ile wlezie i w pionizowaniu, i pod prysznic (absoutnie mowy nie ma by kobieta poszła sama pierwszy raz! idą z położnicą i pomagają się myć), wcześniej po cc normalnie zmieniają podkłady, myją, ciągle kroplówki, same pytają czy czegoś nie trzeba. Zasada była taka, że drzwi uchylone i jak coś kobieta chciała, a nie mogła się ruszyć, to wołała "siostrooooo" i zawsze któraś przyszła, nawet gdy chwilę trzeba było czekać. Albo wpadała np. noworodkowa bo akurat przechodziła korytarzem i pytała o co chodzi.
Noworodkowe - w porządku. Nie zmuszały do KP jeśli któraś chciała mm, ale jeśli określiła się, że chce piersią karmić, to mówiły wprost: jak pani chce, a ma pani pokarm, to nie damy butelki. Wyjątkiem rzecz jasna sytuacja, gdy dziecko brały po cc na noc na przykład. Bardzo pomocne dziewczyny w rozkręcaniu laktacji, co w porównaniu z opowieściami koleżanek z innych szpitali - jest ogromnym plusem. Przychodziły, pokazywały jak dostawiać, do jednej dziewczyny w pokoju to po kilkanaście razy dziennie chodziły bo mały miał problem ze ssaniem. Mówiły, jak laktację rozkręcić, no ogólnie całą wiedzę przekazały. Ba - bez problemu pokazywały jak przewijać, przebierać, odpowiadały na setki pytań. A zwracam uwagę, że ja tam leżałam od niedzieli wieczór, wychodziłam w środę po południu - więc chyba każdą pielęgniarkę i położną na oddziale poznałam. Jedna tylko noworodkowa mnie drażniła, bo miała starościwckie poglądy dość, z którymi się nie zgadzałam. Ale jeśli chodzi o zaangażowanie to bez zarzutu.

W trakcie porodu położne w porządku, ja nie doszłam do końca sn, więc nie wiem jak prowadzenie końcówki, ale tak to naprawdę na plus.

--------------------------
Podsumowując - nie mogłam lepiej wybrać i z czystym sumieniem polecam ten szpital.

11 komentarzy:

  1. Super! Różnie to bywa. My również nie narzekamy, choć mankamentów nie brakowało.

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli podobnie jak w Świętochłowicach :)
    Najważniejsze, że komfortowo się czułyście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też dużo dobrego słyszałam o tym szpitalu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja napisze jedno SZKODA SŁÓW- PO WYPUSZCZENIU ZE SZPITALA WROCIŁAM PO KILKU DNIACH PONOWNIE- MYSLICIE, ŻE COS ROBIA NIE......

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobno rehabilitanci wyprowadzają kobiety z łóżek i prowadzą Je do łazienek...Jak to jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomagają po cesarce wstać z łóżka i chodzić. Prowadzą do łazienki na kąpiel i w tych czynnościach również pomagają.

      Usuń
    2. I wesoło zawsze jest :-). Nie czułam skrępowania, rehabilitantka rozwalała mnie humorem :-).

      Usuń
  6. Nie polecam!!! Traktowanie pacjentek jak przedmiotu! Rodziłam w maju 2013, po 20 h błagałam o cesarkę bo czułam, że jest coś nie tak. Okazało się, że dziecko było zablokowane i w ostatniej chwili biegiem wzięli mnie na sale operacyjną. Po porodzie żadnej rady i pomocy od położnych... jedna kazałą mi dokarmiać butelką bo "po cesarce nie ma pokarmu 3 doby" i sama ją przyniosła... a druga za dwie godziny mnie dosłownie okrzyczała " chcesz karmić piersią, to po co butelkę wciskasz dziecku..." KOSZMAR!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się w 100%. Rodziłam w październiku 2013r. Poród miał być naturalny, ale nie wyszło. Lekarze nie wahali się ani chwili i gdy tętno dziecka zaczęło skakać i od razu zrobili cesarkę. Chwała im za to. Mam śliczną zdrową córeczkę. W szpitalu opieka super, pomoc w każdym zakresie. Nie mogłam lepiej wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam pytanie odnośnie cesarskiego cięcia:
    1. czy mąż mógł być na sali operacyjnej bądź czekać w kąciku noworodka
    2. czy mama ma kontakt z dzieckiem na sali operacyjnej
    3. po ilu godzinach następuje pionizacja i jak ona mniej więcej wygląda
    4. czy mąż może wchodzić na salę kiedy kobieta leży po cc (na tzw. salę pooperacyjną)
    5. czy na sali pooperacyjnej kobieta ma kontakt z dzieckiem i kiedy może pierwszy raz karmić piersią
    6. po ilu dniach po cc opuszcza się szpital

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam nagłe cc, męża nie było. Tak, miałam, ale nie 2h skóra do skóry, to jednak operacja ;) ale dali mi do buzi od razu. Pionizacja po 12h, samej ani z mężem absolutnie nie wolno - przychodzi położna, często też z rehabilitantką urologiczną, i podnoszą, prowadzą do łazienki, pomagają myć - u nas akurat ja chciałam męża i położna szła z nami, bez rehabilitantki. Tak, może, od razu wiozą do sali poporodowej (jeśli nic się nie dzieje), aczkolwiek męża szybko wywaliłam bo to środek nocy był :) Pierwszy raz kp kiedy chcesz :) ja, jako że cc była po 1 w nocy to z wlasnej woli kp po pionizacji, ale potem dowieźli na salę dziewczynę po cc (planowanej z powodu ułożenia dziecka) i ona od razu kp. Po ilu dniach - różnie, zależnie od stanu pacjentki i dziecka, teoretycznie w 4 dobie po cc (pełnej dobie), w praktyce wyszłam w środę rano (a cc w nocy z soboty na niedzielę), bo natłok ludzi i uśmiechnęłam się o wypuszczenie :)

    OdpowiedzUsuń