niedziela, 11 listopada 2012

Nauka czytania metodą G. Domana, czyli jestem na NIE

Nie zamierzam opisywać tu całych założeń metody, bo tego sporo - zainteresowanych odsyłam do poniższej strony, gdzie rzecz opisana bardzo zgrabnie:


A teraz - dlaczego jestem na NIE?
Wystarczy napomknąć, że jest to sposób globalnego czytania. Czyli: w pewien sposób pamięciówka, utrwalanie wzrokowe ciągów liter (a więc - zapisanych wyrazów) i tu pojawia się problem. Weźmy bowiem taki obrazek: 

Foto: microsoft.com.pl
Co widzimy? Ano, Mikołaja. Mikołajowi. Mikołajem. Mikołaj. Mikołaju. I tak dalej. 
Skąd, u licha, dziecko ma wiedzieć, jaką odmianę zastosować w danym momencie? Widzi JEDEN rysunek, a słów kilka, czasem kilkanaście pasuje. 
W języku angielskim, którym Doman się posługiwał, jest prosto: Santa Clause i już. Nie ma opcji innej odmiany. W języku polskim jest to (podkreślam: wg mnie) metoda skrajnie głupia. Służyć ma... no właśnie, czemu? Zaspokojeniu ambicji rodziców?
Metoda zakłada naukę czytania już maluchów 1,5-2letnich. Pominę. Ale, o dziwo, czytanie globalne (bo już nie całą metodę) często gęsto stosuje się w nauczaniu dzieciaków upośledzonych umysłowo. I tu już mi ręce do podłogi opadają. Po co? Weźmy sobie ucznia (obojętnie w jaki wieku) z upośledzeniem umiarkowanym czy znacznym (celowo nie piszę o lekkim, bo zdecydowana większość osób lekko upośledzonych umysłowo opanowuje normalnie czytanie/pisanie - w różnym stopniu, z różnymi błędami, ale komunikatywnie). No to bierzemy takiego ucznia, który powinien mieć możliwie jasno wszystko wykładane, bo zwyczajnie nie jest w stanie myśleć abstrakcyjnie. I teraz każemy mu zapamiętać, że to, co widzi na ilustracji to wyłącznie MIKOŁAJ. MAMA. DOM. PIES. Broń Boże nie mamie! nie domu! nie psu! nu, nu, nu! 
Woda z mózgu czyniona wprost koncertowo. 

Inna rzecz. Mamy takiego malucha na przykład 4 letniego. Całkowicie zdrowego. Poczytaliśmy sobie o Domanie, o czytaniu globalnym, całościowym, pojawiła się fascynacja. W języku polskim prócz rzeczowników istnieją także, przykładowo, czasowniki. To teraz spróbujmy dziecku przekazać globalnym pismem słowo KOCHAĆ. Narysujemy serce? No super, ale serce to... serce. No to może dwoje ludzi tulących się? Tyle, że to zwyczajnie będzie dwoje ludzi tulących się. I dalej: kocham, kocha, kochają...

No to sobie ulżyłam, a drodzy państwo zrobią z tym - co zechcą :D 

13 komentarzy:

  1. Hahaha dobrze że Ci ulżyło ;)

    To teraz wypowiem się ja, matka ucząca dziecko Domanen od ponad roku ;)

    Znam osobiście dzieciaki które bez problemu czytają Domanem i nie mają problemu z odmianą wyrazów. Oczywiste jest że w angielskim jest łatwiej, jadnak kiedy dobrze i rzetelnie będzie się uczyć dziecko czytać po polsku to nie będzie miało problemu. Chodzi o to żeby prezentować dziecku dużą ilość wyrazów, nie 50, nie 100 minimum to 500 dla pierwszego etapu... kolejny dwuwyrazowy etap to dobry moment na wprowadzanie odmian wyrazów... poza tym dziecko żyjąć w polskim domu i słuchając polskiej mowy na codzień samo 'zakuma' że w tej a nie innej sytuacji trzeba zastosować taką a nie inną odmianę. Podobnie jak z mową.
    Ponadto po zaprezentowaniu tych wszystkich wyrazów dziecko samo z siebie nauczy się że kojarzenia dźwięku z literą... a nawet jeśli się nie nauczy dobrze czytać Domanem to zawsze można dziecko douczyć metodą sylabową. Nie ma nic gorszego niż uczenie dzieci tradycyjną metodą. I to nie wyraz jest abstrakcją lecz litera. Co znaczy sama litera? tak na prawdę nic... a co znaczy 'dom' - dokładanie to co jest napisane.

    W całej tej metodzie nie chdzi o ambicje rodziców (choć pewnie i tacy rodzice się znajdą) lecz o to żeby wspomagać rozwój dziecka. Czytanie globalne wpływa na rozwój mowy, kojarzenie, koncentrację itp. dzieci uczone Domanem mają też lepsze rozumienie czytanego tekstu, lepiej się uczą.

    Jeśli o dzieci niepełnosprawne chodzi to właśnie od nich się zaczęło. Wraz z innymi metodami rehabilitacyjnymi opracowanymi przez Domana właśnie czytanie było stosowane z powodzeniem. Jak się okazało że działa u dzieci niepełnosprawnyh to dopiero zaczęto stosować ją u dzieci zdrowych.

    A teraz z autopsji.
    Jak wiesz Oli ma za sobą bardzo bujną przszłość szpitalną, przeszła kilka operacji (ciężkich), na jej organizm miały wpływ bardzo szkodliwe czynniki... efekt był taki że w wieku 12 miesięcy miała ok pół roku w tył z rozwojem. Oli jest pod opieką psychologa odkąd wyszłą ze szpitala i to nasza psycholog zaleciła jej wczesną edukację. Oczywiście mogłam olać temat i nie robić tego, ale temat mnie bardzo zainteresował i tak jej prowdzę tą edukację.

    Wczoraj byliśmy na kolejnym teście rozwojowym z okazji 2 urodzin. Efekt? Oli nie dość że dogoniła to pół roku to jeszcze wyprzedziła większość swoich rówieśników. Znalazła się na 80 centulu w skali rozwojowej co znaczy że tylko 20% dzieci w jej wieku osiąga lepsze wyniki. To jest ogromny postęp!

    Chcę zaznaczyć że przez ten rok robiłam z nią przede wszystkim czytanie Domanem (na teście oczywiście tego nie było) i matematykę Domana a poza tym normalne zabawy i zajęcia jakie mają wszystkie dzieci.

    Oczywiście każdy ma swoje zdanie na temat Domana i szanuję to że Ty tego nie popierasz. Jednak ja jestem ZA bo widzę efekty na własnym dziecku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam metody Domana, nigdy mnie nie interesowało wcześniejsze uczenie dzieci czegoś, czego nauczą się w przedszkolu/szkole. Staram się takich rzeczy nie wyprzedzać.
    Jednak to co piszesz jest sensowne. Logiczne po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  3. W dawnych czasach (nieco powojennych) nikt nie słyszał o metodzie Domana - pewnie z Domanem na czele, a moja mamusia, odpowiadając na milion pytań nudzącej się jedynaczki bez zabawek, nauczyła mnie czytać metodą globalną (miałam 3,5 roku)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak napisalas metoda ta w jezyku angielskim sprawdza sie. Cos mi sie ostatnio wydaje, ze nauczyciele stosuja ta metode nauki czytania w szkole, bo kuzyn mojego synka czyta swietnie, ale niektore wyrazy sam sobie zmienia. Ma dopiero 7 lat, wiec pewnie jeszcze sie podszkoli. Ciekawy post. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Metodą Domana byłą uczona czytania moja siostra (upośledzona w stopniu umiarkowanym) jakieś 20 lat temu. Czyta bezbłędnie i biegle, podobnie też pisze. Osobiście uważam, że ta metoda jest rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja pracowałam w ramach wolontariatu z dzieckiem sześcioletnim mocno autystycznym, który werbalnie potrafił jedynie potwierdzić i zaprzeczyć, a dzięki temu, że był uczony od wczesnych lat globalnego czytania, potrafił sam używając kart z wyrazami odpowiedzieć na pytania nauczyciela. Nie wyobrażam sobie innej metody nauki czytania dla dzieci nie mówiących.
    Sama jako nauczyciel, mimo że w szkołach stosowana jest inna metoda wiem, że dzieci, które mają w szkole problemy z nauką czytania pozytywnie reagują na zajęcia wyrównawcze prowadzone z elementami Domana. Poprawia to ich pewność siebie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Metodzie Domana poświęciłam 20 lat doświadczeń na gruncie polskim. To, co prezentujemy obecnie, w znacznym stopniu odbiega od amerykańskiego prototypu. Właśnie dlatego, iż metodę tę po przetransponowaniu na grunt polski należało zmodyfikować i dostosować do polskich wymagań (rozbudowanej fleksji). Poza tym należy mieć świadomość, że czytanie globalne NIE ZASTĄPI CZYTANIA ANALITYCZNO-SYNTETYCZNEGO czyli "zwyczajnego". Jest jedynie etapem poprzedzającym to normalne czytanie. W którymś momencie pojawia się u dziecka zainteresowanie literą, potem dojrzewa do syntezowania ich (łączenia) i już odmiana przestaje być problemem. To fantastyczna metoda, pozwalająca dzieciom szybko, łatwo i przyjemnie wejść w czytanie "prawdziwe", bez żmudnego literowania i wielu nużących ćwiczeń. Zapraszam na stronę www.czytanieglobalne.edu.pl Jest tam o polskiej wersji czytania globalnego chyba wszystko.

    Maria Trojanowicz-Kasprzak

    OdpowiedzUsuń
  8. Metoda Domana to nie tylko czytanie. Prawdę mówiąc czytanie globalne jest niewielką częścią tej wspaniałej metody. Najważniejszym i podstawowym typem inteligencji rozwijanym w metodzie Domana jest inteligencja ruchowa u małych dzieci.
    Jeśli chodzi o fleksję w czytaniu nie stanowi ona problemu dla bystrych dziecięcych obserwatorów. Trudność stanowić może dla rodzica potrzeba drukowania kilku wersji tego samego słowa. Ale to też już nie jest potrzebne na etapie książeczek. Wcześniej też nie jest to wielki problem jeżeli używamy kartek A4 i czarno-białej drukarki lub czarnego flamastra albo zwykłego długopisu. Dziecko roczne po kilku miesiącach nauki na czerwonych kartach, odczytuje odręcznie drukowane, niewielkie czarno- białe litery. Zapraszamy na stronę Glenn Doman Bity Inteligencji, gdzie na video maluch odczytuje ,,bazgroły'' tatusia na kartkach od drukarki.
    Pozdrawiamy wspaniałe uczące mamy.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Dziecko roczne po kilku miesiącach nauki na czerwonych kartach"
    Dziecko roczne?!
    Czy my trochę nie wariujemy z tą nauką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to właśnie chodzi, że dziecko roczne samo się garnie do wszelakiej nauki. Jest to dla niego atrakcja, zabawa! O ile jest właściwe podejście rodzica. Mój 9-mies. syn tak samo uwielbia jak pokazujemy mu wyrazy, jak to, kiedy np chodzę z nim po ogrodzie i dotykamy kory różnych drzew i mówię mu co jak się nazywa. Uwielbia chłonąć wszystkie nowości. To chyba my jesteśmy "ograniczeni" przez wizję nauki, jaką pamiętamy ze szkoły.

      Usuń
  10. Ciekawe, słyszałam o tej metodzie. Sama nie stosowałam, ale moje zdanie jest takie samo jak u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Polecam nowość Gdańskiego Wydawnictwa Harmonia:
    http://harmonia.edu.pl/
    Autor: Halina Konior-Węgrzynowa
    Tytuł: Uczę Czytać. Poradnik dla nauczycieli i rodziców początkujących czytelników.
    Opis publikacji:
    Publikacja przedstawia czytanie jako proces rozwiązywania problemów, łamigłówkę czy układanie puzzli - w oparciu o niezwykle skuteczną koncepcję stworzoną przez Marie M. Clay, psychologa, badacza i pedagoga z Nowej Zelandii.
    Publikacja dostarcza szczegółowych wskazówek jak przygotować małe dziecko do nauki czytania oraz w jaki sposób je wspomagać w początkach nauki czytania i pisania (zarówno dziecko bez problemów w czytaniu jak i to z trudnościami).
    Wiedza ta podana jest w przystępny sposób, poparta licznymi przykładami, analogiami do sytuacji „z życia wziętych” oraz morzem ćwiczeń, które można dowolnie ze sobą łączyć czy wybierać te, które szczególnie przypadną do gustu.
    Metoda nie wymaga specyficznych materiałów do nauczania. Można ją dostosować do każdej metody, jaką dziecko było dotychczas nauczane.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja wlasnie testuję w Domana niemalże w całości na moim maluszku. Zdecydowałam się na wychowanie dwujęzyczne (dwujęzyczność nienatywna), więc najpierw po angielsku. Niedługo mąż wprowadzi po polsku. Mój blog dopiero raczkuje, ale zapraszam do zaglądania: https://dwujezyczekdomana.wordpress.com/ Myślę, że za kilka lat dowiemy się ostatecznie, czy działa, czy nie działa :-)

    OdpowiedzUsuń